Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mutants & Death Ray Guns. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mutants & Death Ray Guns. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 listopada 2014

Postapo drzewce cz. 2

Na pomalowany szkielet drzewca zacząłem przyklejać na gorący klej kawałki kory drzewnej. Ślady kleju ponownie zamaskowałem brązową farbą.

Podstawkę drzewca posmarowałem nieco rozwodnionym wikolem i posypałem wykonaną przez siebie leśną posypką. Posypkę zabezpieczyłem nieco bardziej rozwodnionym wikolem.
Leśna posypka

Korony zrobiłem na dwa razy. Pierwszą warstwę na wikol. Jak ta przeschła to spryskałem ją klejem w sprayu i położyłem drugą.

Konar drzewa zdrybrushowałem Bleached Bone (GW) aby bardziej uwidocznić kontury. Z gałązek po winogronach dorobiłem coś w rodzaju dłoni. Całość zabezpieczyłem lakierem matowym.

I tyle. Na moje potrzeby wystarczy. Oto Grab i Klon. Postapokaliptyczne drzewce z Wyspy Pomorskiej.


Grab




Klon

czwartek, 11 września 2014

Postapo drzewce cz. 1

Ponieważ do mojej drużyny w Mutanty dołączyły dwa drzewce (rzuty z tabeli dały wyniki Huge i Humanoid) postanowiłem zmajstrować dla nich odpowiednie figurki.  Inspiracją dla mnie było takie oto dzieło kolegi WarHammstera, który zbudował drzewca w skali 28mm. Moje enty oczywiście będą w skali 15mm, ale ponieważ są Huge nie muszę się za bardzo przejmować dokładną wysokością figurki. Ma być po prostu duża.

Zacząłem od stworzenia szkieletu figurki z drutu, z uwzględnieniem korzeni i głównych konarów korony drzewca. Cieńszym drutem poszerzyłem pień.

Następnie pień i konary mające robić za ręce drzewca owinąłem taśmą malarską. Gorącym klejem przytwierdziłem szkielet do podstawki, formując jednocześnie z kleju korzenie drzewca. 

Całość wstępnie pokryłem zwykłą brązową farbą.

Kiedy farba wyschła, stworzyłem koronę drzewca. Użyłem do tego ponownie gorącego kleju oraz wysuszonych gałązek z kiści winogron. Dzięki temu całość wygląda bardziej naturalnie.


cdn.

piątek, 5 września 2014

Projekt 3P, cz 2.

Korzystając z chwili urlopu, popracowałem nieco nad makietą do Mutantów.

Przyciąłem kawałek 3 cm styroduru w kwadrat o boku 60x60 cm.


I rozpisałem sobie wstępny układ ścieżek.

W gotowości czeka już szpachla, piasek, pasta do spękań i różne posypki.
c.d.n

czwartek, 17 kwietnia 2014

Projekt 3P czyli Postapokaliptyczny Park Podolski

Od pewnego czasu chodzą mi po głowie pomysły na różnego rodzaju tereny do gry w Mutants&Death Ray Guns. Ten narodził się podczas jednego ze spacerów z moją córką mniejszą. Przerobię na makietę kawałek Parku Podolskiego, niedaleko którego mieszkam.


Jako dzieciak spędzałem w nim mnóstwo czasu. Zaraz obok znajduje się moja stara szkoła podstawowa. Będę musiał nieco ścieśnić ten fragment bo zamierzam jako podstawy użyć kawałka styroduru 60x60 cm, ale na pewno chcę mieć tę fontannę, skałki, wysoki żywopłot z lewej i resztki słupa podtrzymującego linie wysokiego napięcia.

Trochę fotek pokazujących aktualny stan parku. Na początek fontanna.

Skałki, czyli niewielkie, porośnięte drzewami wzgórze, na które zwieziono stos kamiennych bloków i porozrzucano je w losowej konfiguracji.



 

 Wysoki żywopłot od strony ul. Śmigłego-Rydza.


Słup podtrzymujący linię wysokiego napięcia.

Szachownice są co prawda w innej części parku, ale chyba je też uwzględnię.


 Domek jednorodzinny przy szkole - przerobię na jakieś ruinki

Samotna latarnia pośrodku trawnika - nie zwracajcie uwagi na mój palec w obiektywie :).


I parę innych zdjęć.



Zobaczymy co z tego wyjdzie.

poniedziałek, 21 października 2013

Memuary Miki, czyli Bohater w lśniącej zbr... nieco zardzewiałym PanzerKampfAnzugu.

Korzystając ze spotkania towarzysko-dziecięcego udało nam się z Borsuukiem rozegrać kolejne starcie w Mutanty. Tym razem na tapetę poszedł scenariusz "Rustlers" czyli próba uwolnienia jakiegoś farmera od zawartości jego zagrody. Zapraszam do lektury sfabularyzowanego opisu rozgrywki.

No więc Ryjkow powrócił ze swojej wielkiej wyprawy do Wyspy Pomorskiej. Aha, Tadek opisałby w tym miejscu co to jest. No więc po Wojnie zrobiło się goręcej, przez co zaczęły topnieć lody na północy. Jak stopniały to podniósł się poziom wód w morzach i rzekach. Odra, Narew i Wisła połaczyły się wtedy odcinając kawałek Pomorza od reszty lądu. No i tak powstała Wyspa Pomorska.  Trudno się tam dostać bo w wodzie siedzą niezbyt przyjazne stwory, ale Ryjkowowi się udało. Przez pół dnia opowiadał nam o żyjących tam pozostałościach cybernetycznych oddziałów Bundeswehry, morskich mutantach i żywych drzewach z Borów Tucholskich. Na Szwabach zdobył sobie pamiątkę - działający PanzerKampfAnzug III, czyli zbroję zmechanizowaną. Z Borów przybyły za nim także dwa drzewce, bo reszta jego towarzyszy wykruszyła się podczas wyprawy. Ryjkow później zainteresował się moim hibernatusem, ale kiedy usłyszał że niestety ostatnio trafił go szlag, zaproponował że dołączy do naszej drużyny. OMG, będę pracować z legendą!!! Przy okazji pokazał nam że to mechaniczne cudo, co to żeśmy ostatnio znaleźli to generator osobistego pola siłowego. Łał normalnie.

Trzy dni później penetrowaliśmy ruiny wokół miasta, gdzie natknęliśmy się na pędzącego ile sił w nogach przestraszonego dzieciaka. Mały opowiedział że na farmę jego ojca napadły jakieś mutki i próbują ukraść stado jego krów. No to Ryjkow zadecydował że żadne brudne mutole nie będą napadać na bezbronnych farmerów, kiedy on jest w pobliżu. Trochę mi się to kłóciło z Przykazaniem Sępów numer 1, czyli "Umiesz liczyć, licz na siebie", no ale nie kłócisz się z legendą przecie.

Bohaterstwo nie popłaca...
Okazało się że mutole to banda tego samego kolesia co ostatnio zabiła Tadka. Nadarzyła się zatem okazja do małej zemsty. Drzewce z Werą, która miała jeszcze drobne problemy z optyką, stanęli z lewej strony ostrzeliwując mutków z daleka, środkiem ruszył Misiek z Łapiduchem, a ja z Ryjkowem podeszliśmy z lewej. Wiaczesław wyrwał naprzód, jak to bohater. No i jego kozakowanie się szybko skończyło, bo co prawda powalił jednego mutka na ziemię, ale zaraz obsiedli go szef tamtych i jakiś ptakostwór i Ryjkow przestał nadawać. Do Miśka podlazł jakiś dwugłowy mut i rzygnął na niego ogniem z jednej z głów, ale na szczęście nie trafił. W odpowiedzi Mr. Bear zatruł go igłowcem tak, że ten ledwie mógł się ruszać i został dobity przez któregoś z drzewców. 
 
Drzewce koszą ogniem...
Z zza murka wylazł ptakostwór i ten mutek co go najpierw Ryjkow powalił. Mutek zaczął robić jakieś magiczne mumbo-jumbo, ale Łapiduch był szybszy i sparaliżował go igłowcem. Ptaszor okazał się być jednak twardszy. A później to już niewiele pamiętam, bo ten verflixte kurdupel - ich szef postrzelił mnie z pistoletu, a ptaszor dziabnął mnie w głowę i odleciałam.
Mutki przechodzą do ataku...
Obudził mnie Łapiduch, jak skończył już cerować ranę na mojej głowie i draśnięcie na nodze. Dupska uratowała nam Wera powalając bossa tamtych na ziemię strzałem z karabinu, dzięki czemu Łapiduch mógł go dobić igłowcem. Ryjkow też przeżył choć długo będzie go bolał zakuty łeb po wstrząśnięniu mózgu jaki zafundowali mu mutki. Też mi bohater, job jego mat. Teraz już zaczyna marudzić że on już jest na to za stary. Farmer też przeżył. W nagrodę odpalił nam jednego cielaka, więc teraz idę sprawdzić grilla...

W grze uratowały mnie krytyczne snake-eye na aktywacjach Borsuuka, nadzwyczajna skuteczność drzewców (aktywujących się na 5+) no i igłowce trujące wszystko co się dało. Borsuuk stwierdził że czas na nowa drużynę. Zapomnieliśmy tylko o jednej zasadzie, że jak wyjdzie 1 na kości przy broni strzeleckiej (niezaleznie od wyniku na kostce zacięcia broni) to że później trzeba przeładować spluwę. Dobra gra, emocje do samego końca.

czwartek, 17 października 2013

Memuary Miki, czyli Fearless Leader kopie w kalendarz pod Łaskiem

Mówiłam, mówiłam byśmy nie pchali się tak daleko od Łodzi, że byłe bazy wojskowe to zbyt niebezpieczne miejsca!! Ale nie - Mika no co ty? W tym miejscu na pewno znajdziemy dużo stuffu sprzed wojny. Że przed wojną w Łasku stacjonowały jakieś F-16, czy inne migi, że na pewno będzie tam coś cennego. No i się spieprzyło!!


Kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się że nie tylko my mamy ochotę splądrować tę starą bazę. Spalskie Bagna wypluły z siebie kolejną porcję pokręconych mutków, a skądś przyplątała sie jeszcze banda ludków z dwoma cywilnymi robotami i tym verflixte trójnogim psojaszczurem, który uciekł nam ostatnio. Fearless Leader wziął Steelheada i Łapiducha i ruszył w stronę ruin wieży strażniczej a mnie i Miśkowi kazał przejrzeć ruiny starego magazynu. Łapiduch znalazł w stercie śmieci jakieś działające cudo, ale nie miał czasu się temu przyjrzeć, bo zaczęła się jatka. 


Wielki mutant jadący na wielkim dziku i poganiający go mały szef-mutant ruszyli między dwa budynki, ale tam wpadli na tą trójnogą sobakę. Na nas wysłali małego skradacza i latacza. Na skradcza ruszył Steelhead, ale ten mały arschloch wyciągnął jakąś dziwną spluwę i usmażył nią obwody robota, który rozpadł się na kawałeczki!! Latacz próbował zrzucić Tadka z wieży, ale ten przygrzmocił mu ze swojego elektrokija i powalił na ziemię, po czym zeskoczył i spałował dodatkowo skradacza.


No ale wtedy ruszył na nas ten dzikozwierz. Łapiduch strzałami z igłowca sparaliżował latacza, a później tego wielkiego mutka, ale ich szef uniknął trucizny i z pistoletu trafił Tadka prosto między oczy! Kaplica na miejscu, po prostu...


Wtedy przypomniałam sobie 7 przykazanie Sępów Wiaczesława Ryjkowa - Rebiata...kiedy dumacie co robić, i jeszcze do Was strielajom, bierzcie nogi za pas!!. To wzięłam. Misiek podążył za mną. Łapiduch zdążył jeszcze popsuć igłowca kiedy ruszył na niego ten mutohund, ale udało mu się wyciągnąć stamtąd ciało Tadka i to mechaniczne cudeńko. Przynajmniej zrobiliśmy mu porządny pochówek. I wzięłam sobie tego jego smartfona, czy jak to on tam to nazywał.

No i co ja teraz zrobię? Właśnie do miasta wrócił Ryjkow ze swojej wyprawy do Wyspy Pomorskiej. Miałam się pochwalić hibernatusem, a teraz co? DUPA!!

poniedziałek, 7 października 2013

Memuary Dąbrowskiego - Słit focie

Wczoraj obudził mnie wielki rwetes na zajętym przez nas piętrze zrujnowanego bloku w Sępowie. Jakiś ktoś donośnym mechanicznym głosem domagał się wyjaśnienia - Co zrobiliśmy z jego ukochaną? Wyszło na to, że to Łapiduch - medyczny robot, który w niewyjaśniony sposób (Mika twierdzi, że to jakiś glitch w rdzeniu SI, ale uznaję to za niezbyt romantyczne) zapałał miłością do Wery. Powoli przestaję się dziwić. Wygląda na to że Łapiduch zna się na rzeczy i to zarówno na leczeniu biologicznych jak i mechanicznych istot. W dwa dni zainstalował Werze nową optykę. Trochę to potrwa zanim się wszystko skalibruje, ale ostatecznie wyjdzie ok. Ponadto Łapiduch stwierdził, że od teraz będzie z nami wyruszał na łowy, aby mieć baczenie na swą ukochaną. Im więcej, tym radośniej, nie? 
Dąbrowski Team


Tadek Dąbrowski - przywódca
Figurka z Oddziału Ósmego z zestawu AP Assault Team.
Steelhead - robot bojowy 
Figurka z The Scene z zestawu Battle Robots HAD001 - Heavy Infantrybots.
Wera - android snajper
Figurka z Oddziału Ósmego z zestawu AP Assault Team.
Mika - psyker i technik
Figurka z Oddziału Ósmego z zestawu NVL Characters.
Mr. Bear - zmutowany zwierz
Figurka z Magister Militum z zestawu krasnoludzkiej kawalerii na niedźwiedziach.
Łapiduch - robot medyczny
Figurka z Oddziału Ósmego z zestawu NVL Characters.

Tak wiem, kiepskie zdjęcia. Na żywo wyglądają lepiej.

piątek, 27 września 2013

Memuary Dąbrowskiego - Europaleta

Więc nająłem się na Sępa. Żeby dostać w Łodzi obywatelstwo trzeba być przydatnym. A Sępowie dostają numerek od razu, bez okresu karencji. Najpierw trzeba było iść do Urzędu Miasta. Mika mówi do mnie - tylko się nie przestrasz Urzędasa. Faktycznie na piętrze z tablicą Dział Rejestru Ludności pośrodku wielkiej sali w otoczeniu kartotek, siedzi dwugłowy mutant z pękami macek miast kończyn. Lewa głowa zadaje pytania, a prawa odpowiada. Więc Mika złożyła podanie, że ja po papiery i że na ochotnika na Sępa się zgłaszam. Stwór się na mnie pogapił, jedną macką wygrzebał skądś cyfrówkę, cyknął mi fotkę, kolejną wypełnił jakieś papiery, a jeszcze inną wygrzebał skądś metalową blaszkę z numerkiem. Bota mi też zarejestrowali. Teraz Straż nie rozwali nas  od razu jak nas złapią na mieście. Najwyraźniej prócz karaluchów wojnę atomową jest także w stanie przetrwać biurokracja...

Mika oprowadziła mnie po Sępowie (niegdyś Dąbrowie). Na pierwszy rzut oka widzę raj dla logistyków - wszystko na drewnianych paletach trzymają. Pytam Miki - "O co chodzi z tymi europaletami? Popatrzyła na mnie takim wzrokiem w stylu padniesz trupem. To - wyjaśniła śmiertelnie poważnie - Uniwersalna Platforma Drewniana Wiaczesława Ryjkowa. Myślałem że robi mnie w konia, jak z tymi Bułgarskimi Mutantami, ale okazało się że ten cały Ryjkow to legenda wśród Sępów, że przywrócił neocywilizacji takie skarby, jak wspomniane palety, młynki do kawy i parasolki do drinków. Kuuurcze, muszę sobie przypomnieć coś prostego, na czym móglbym tu zbić fortunę, ale na razie przychodzi mi tylko do głowy czekoladowa farba do ciała. Tylko skąd tu do diabła wziąć kakao?

Przypadkiem na sieci natrafiłem na prosty TUTORIAL do zrobienia drewnianych palet. Drobiazg doskonały do settingu modernowego, near-future, a i do post-apo się nada. Co prawda jest do skali 28mm, ja zaś zmniejszyłem swoje palety do skali 15mm (choć pewnie i tak do końca skali nie trzymają). Wystarczy pudełko zapałek, trochę wikolu i godzina roboty. Nawet farby nie trzeba.
Europalety wzór 214któryś.

Ale, ale żeby nie było że nic nie ma o Mutantach. W postapokaliptycznym świecie niełatwo o drewno, nie? A i drzewa nie te same co kiedyś. Czasem ktoś nie zauważy (akurat...) i zetnie jakąś biedną myślącą osikę i przerobi na tarcicę. Czasem esencja takiego drzewa pozostaje w deskach i potrafi spowodować przedziwne efekty...

Europaleta z Myślącego Drzewa
Jeśli używamy tej przeszkadzajki rzućmy k6 za każdym razem, gdy jakiś model pierwszy dotknie podstawką palety. Przy wyniku 1, paleta jednorazowo używa mocy Telepathic Scream.

Szósty kolega z ekipy W.I.P.

środa, 18 września 2013

Memuary Dąbrowskiego - Wolne Miasto Łódź.

No w końcu dotarliśmy do Łodzi. Nawet całkiem nieźle to wygląda. Samo miasto nie oberwało atomówkami, ale 100 lat upadku cywilizacji jaką znałem odcisnęło swoje piętno. Mieszkańcy żyją obecnie w jako tako uprzątniętych enklawach, oddzielonych zrujnowanymi częściami. Ale co najśmieszniejsze, enklawy mają ze sobą połączenie... tramwajowe. Normalnie, uprzątneli i wyremontowali trochę torów i wagonów i jakoś to jeździ. Mika mówi, że głównym zadaniem Sępów jest wyszukiwanie w ruinach baterii fuzyjnych żeby utrzymywać wszystko na chodzie. Podobno nawet starają się rozkładu trzymać. 


Miastem rządzi Rada Miejska złożona zawsze z 3 członków - przedstawicieli frakcji ludzkiej, mutanciej i mechanicznej, pilnująca aby nikt się między sobą za łby nie brał. Podobno parętnaście lat po wojnie w ruinach doszło do starcia mutanta, człowieka i androida. Mutant miał wielką siłę fizyczną, człowiek spryt, a android był potężnie uzbrojony. I tak walczyli ze sobą przez kilka dni dopóki prawie się nie wykończyli wzajemnie. Doszli wtedy do wniosku, że taka zabawa nie ma sensu i może lepiej będzie połączyć siły. Ot, taka miejska legenda. W każdym razie Łódź wita z otwartymi rękami każdego, niezależnie od stopnia czystości DNA. Byle tylko przestrzegał zasad. Porządku pilnuje Straż Miejska, ale nie zajmuje się wlepianiem mandatów. Jak ktoś fika to cię łapią i prowadzą przed sąd. Tak mają tu sąd. Kodeks karny co prawda nieco zmodyfikowali, ale jest. No wiadomo także, że jak ktoś fika za bardzo to Straż wlepia mu kulkę. Ale najczęściej dostaje się wykop z miasta z zakazem powrotu.

Enklawy to jak mówiłem uprzątnięte kawałki miasta, gdzie życie toczy się w miare normalnie. Straż jest tam zwykle na miejscu patrolując okolice i pilnując porządku. Wokół enklawy zwykle powstają farmy, studnie i tym podobne aby utrzymać mieszkańców przy życiu. Niektórzy mają nawet generatory i w miare stałe dostawy prądu. Na starej Retkinii i okolicach Chojen są dwie enklawy gdzie przeważają ludzie. Stare Bałuty to domena bardziej zmutowanej części społeczności. Widzew a zwłaszcza okolice EC-3 to enklawa zmechanizowanych, którzy utrzymują na chodzie starą elektrownię. Prąd na razie idzie tylko na stałe do Manhattanu gdzie siedzi Rada. Zmutowana fauna i flora zamieszkuje okolice starego zoo i parku na Zdrowiu. Rada dogadała się z bardziej rozumnymi przedstawicielami - entami jak z Tolkiena podobno - i roślinki pilnują miasta od tej strony w zamian za brak prób przerabiania ich na żywność. Oczywiście tu i ówdzie różni squatterzy zajmują sobie dziuplę z dala od enklawy, ale wtedy muszą sobie radzić samemu.

A co dzieje się na zewnątrz? Z tego co zdążyłem się zorientować to w okolicach Białegostoku siedzą sobie humaniści-naziści co nienawidzą wszystkiego co nieludzkie i urządzają sobie wyprawy eksterminacyjne. Spiknęli się z fanatykami religijnymi z Torunia i krzyżakami z Królewca, ale współpracę utrudniają im pełne różnych borostworów Mazury. Poza tym na drodze do Łodzi mają Krater Warszawski, więc muszą leźć na okrętkę. Łódź ma umowę - można powiedzieć handlową z andkami ze Śląska - technologia i baterie za węgiel do EC-3. Od czasu do czasu wyruszają tam konwoje, które to czasem potrzebują ochrony bo z takich bagien z okolic Spały potrafi często wyjść jakieś zmutowane dziadostwo. Mika mówiła też coś o jakiś Bugmeisterach z Wrocławia, mutkach którzy telepatycznie rządzą wielkimi robalami, jak te radmrówki co mnie obudziły i najazdach Bułgarskich mutantów, ale powoli zaczynam sądzić że robi mnie w konia. Muszę to sobie na spokojnie przetrawić.

__________________________________________________________________________________

Przykładowy oddział Straży Miejskiej Wolnego Miasta Łodzi

Hellena Trojańska - sierżant
Mutant
Q: 3 C: 3
Cechy: Leader, Steadfast, Telepathy, Energy Projection (Light)
Ekwipunek: Sonic Stunner, 2 EC

K-9
Zmutowane zwierzę
Q: 4 C: 3
Cechy: Long Movement, Superior Senses, Allure

Atek 
Robot policyjny - model ENF-4R Enforcer
Q: 4 C: 4
Cechy: Artificial, Long Movement
Ekwipunek: Web Gun, Shock Maul (Powered HtH weap), 2 EC

Sherlok Hołms
Człowiek
Q: 3 C: 2
Cechy: Danger Sense
Ekwipunek: Grenade (Sonic), Pistol, 1 EC

Pitbull
Człowiek
Q: 3 C: 3
Cechy: Savage
Ekwipunek: Assault Rifle, 1 EC, Grenade (Frag)

Typowy oddział Straży Miejskiej na służbie patrolowej. Jeśli akurat patrolują enklawę androidów mogą dostać dodatkowo Electric Gun na wyposażenie. W przypadku rozruchów albo obrony przed atakiem z zewnątrz, Ci którzy mogą dostają dodatkowo Flak Jacket.

Enty z parku Zdrowie
Zmutowane rośliny
Q: 5 C: 3
Cechy: Huge, Humanoid, Forester, Short Movement, Telepathy
Ekwipunek: 2 Food



sobota, 14 września 2013

Dąbrowski Band, czyli pierwsze starcie w Mutanty

Że już działa? Ok, dzięki Mika. Hm od czego tu zacząć. Mamy rok 2140ty...któryś. Ja nazywam się Tadek Dąbrowski i jakieś 100 lat temu byłem lansjerem FutureSportu w drużynie Błękitnych Piorunów. Co to był FutureSport? Teraz to już nieważne. Chodzi o to że miałem wystarczająco dużo kasy by dać się zamrozić kiedy zaczęły spadać bomby. Miałem jednak spać nieco dłużej... 2 tygodnie temu zadziałała awaryjna sekwencja wybudzania mojego hibernatora. Dobrze że medkomp wpompował we mnie wtedy końską dawkę stymulantów bo nie byłem przygotowany na widok jaki mnie czekał. Na komorze obok stała pieprzona mrówka wielkości kucyka i wyżerała zawartość hibernatora. Chryste! Dobrze że do swojej komory zabrałem swoją elektrolancę, bo mogłem potraktować nią drugą mrówę, która próbowała dobrać się do mnie!! Później do bunkra w którym spałem wpadła Mika z jeszcze jednym kolesiem, którego imienia nie zdążyłem już poznać, bo dostał kwasem i umarł w konwulsjach. Mika pomogła mi wyjść z hibernatora, ale wtedy któraś z mrówek chyba chciała wejść przez sufit bo zaczął walić się nam na głowy. Szczęna niemal mi opadła na ziemię kiedy ta drobniutka laska wyciągnęła w górę rękę, zaświeciły się jej oczy, a nad nami powstało pole siłowe od którego odbiły się te wielkie kamory! Przypomniałem sobie że komora miała swój system obronny do którego każdy hibernatus miał swoje hasło. Udało mi się go uruchomić, ale uruchomił się tylko jeden robot bojowy klasy Steelhead. Model szturmowy chyba bo ruszył z kopyta i spopielił mrówy miotaczem ognia. Tego dnia miałem już dość, więc sobie odpuściłem i straciłem przytomność.

Mika wprowadziła mnie w rzeczywistość. Wyszło na to że wybombardowaliśmy się wszyscy równo na atomowo, co zakończyło cywilizację jaką zapamiętałem. Teraz na pustkowiach szwędają się mutanty i mechaniczne pozostałości starych armii, czyli androidy i roboty. Miasta leżą w ruinie, państwa upadły, a na ich gruzach powstały zupełnie nowe twory. Brave new world w rzeczy samej. Mika robiła za Sępa, przeszukiwacza ruin w poszukiwaniu reliktów z dawnych czasów. Całkiem nieźle zna się na technice. Zmostkowała mi smartfona, żeby działał bez karty SIM. Chociaż sobie pamiętnik nagram.

Niespodzianek nie było końca, kiedy następnego dnia napotkałem na karawanę przewożącą niedźwiedzia w klatce. Zanim zdążyliśmy podejść bliżej ktoś załatwił tych kilku kolesi z dystansu po snajpersku. Kiedy podeszliśmy bliżej, znów szczena opadła mi na ziemię, bo misiek przemówił łamaną polszczyzną. Zaiste ciekawe to czasy, kiedy to niedźwiedzie gadają miast wpierniczać miód z barci. Snajperką okazała się Wera, która zjawiła się za chwilę. No i zagrałem bohatera, bo jeden niedostrzelony karawaniarz zamierzył się na nią z kosą i musiałem dobić go lancą. Za chwilę wyszło że wcale nie musiałem, bo nóż ześlizgnął się po stalowej kości Wery. Bo Wera okazała się androidem, sztucznie wyhodowanym żołnierzem, zrobioną przez Ruskich podczas Trzeciej Światowej. Wyszło na to że pracuje teraz dla Wolnego Miasta Łodzi, a karawaniarze robili dla humanistów z Białegostoku. Jak posłuchałem to chyba raczej nazistów. Mr. Bear miał dla ich zabawy gryźć się z kimś na arenie. Wolne Miasto Łódź - dobrze wiedzieć że moja rodzinna mieścina nadal stoi i ma się dobrze. Chyba warto odwiedzić stare śmieci. Zwłaszcza, że Mika gapi się na mnie jak w relikt ze starych czasów, Bot przypisany jest do mnie kodem, Mr. Bear twierdzi że ma u mnie dług honorowy, a Wera? Kto to wie? Zawsze byłem tolerancyjny, choć za moich czasów tolerancja odnosiła się do orientacji seksualnej i koloru skóry. A teraz mam w drużynie mutantkę, gadającego zwierza, androida i robota bojowego. W sumie, czemu nie?

Tadeusz Dąbrowski - Człowiek
Quality: 2 Combat: 2
Cechy: Leader, HtH Specialist
Ekwipunek: Energetyczna broń ręczna, 2 baterie, 4 jednostki jedzenia

Mika - Mutant
Quality: 4 Combat: 3
Cechy: Telekinetic Shield
Ekwipunek: Granat (Plazma)

Wera - Android
Quality: 4 Combat: 3
Cechy: Sharpshooter
Ekwipunek: Laser, 1 bateria

Mr. Bear - Zmutowane zwierzę
Quality: 4 Combat: 3
Cechy: Big, Danger Sense, Humanoid
Ekwipunek: 10 jednostek jedzenia

Bot - Robot
Quality: 4 Combat: 5
Cechy: Long Movement
Ekwipunek: Miotacz Ognia, Granat (Soniczny)



Dobra, niektórzy naprawdę są tu popieprzeni. Siedzimy sobie spokojnie przy wodopoju, pilnujemy swojego interesu, aż tu zjawia się banda uzbrojonych po zęby kolesi ze zmutowanym jaszczuropsem i jakimś robotem i każe nam spierniczać bo to niby ich źródełko jest. Dyplomatycznie nie chcieli tego rozwiązać bo zaczęli strzelać. 


Schowaliśmy się z Miką i Bearem w pobliskim lasku, Wera zajęła pozycję strzelecką przy jeziorku, a Bot ruszył prawą stroną pędząc do zarośli po przeciwnej stronie. Kolesie próbowali przykryć nas ogniem, ale Wera skutecznie położyła jednego na ziemię. Mika wyrwała do przodu, ustawiła tę swoją tarczę i cisnęła granatem tak że od razu posłała dwóch na tamten świat. 

Jaszczuropies dopadł naszego Bota i zaczął się z nim siłować. Bot walił w niego raz za razem, ale skubaniec się odporny na ciosy okazał. 

Bear też ruszył do przodu, ale przywódca tamtych ostrzelał go z igłowca i Misiek padł na ziemię. Wera skoczyła naprzód do Bota, ale znów szybszy okazał się rozgrywający wroga i tak przyłożył Werze gazrurką przez głowę, że aż się posypały części.

Bot zmienił taktykę, oderwał się od jaszczurki i spalił kapitana przeciwnej drużyny z miotacza - dobrze mu tak sukinsynowi. Mutopies stwierdził że ma dość i dał trzy nogi. 

Robot przeciwnika miał chyba spieprzony algorytm przetrwania bo postanowił zostać i walczyć dalej. Ale ten okazał się nie być odporny na ciosy Bota.

Kolesie byli chyba jakimiś handlarzami broni, bo spluw mieli masę, najwięcej tych igłowców, jakiś karabin szturmowy i miotacz sieci. Przyda się na pewno. Organizm Miśka musiał chyba szybko zwalczyć toksyny z igłowca bo za chwilę stanął na nogi. Z Werą jest gorzej. Cios kompletnie rozpieprzył jej optykę. Mika twierdzi że w Łodzi zamontują jej nowe oczy, ale trochę potrwa zanim stanie na nogi. No cóż, na pewno znajdziemy dla niej chwilowe zastępstwo.


czwartek, 5 września 2013

Mutants & Death Ray Guns

Posiadanie w domu małego dziecka nie wpływa pozytywnie na hobby - wiem, wiem powtarzam się. Stwierdziłem przeto, że muszę poszukać gier, które będzie można rozegrać stosunkowo niewielkim kosztem i w krótkim czasie, czyli generalnie skirmishy. Odrzuciłem od razu skalę 28mm, więc żadne Mordheimy i Umbra Turris (choć rodzimy system i nawet całkiem fajny) na razie nie wchodzą w grę. Skupiłem się więc na swojej ulubionej skali 15mm i znalazłem grę o nazwie Songs of Blades and Heroes tworzoną przez Ganesha Games. Kiedyś w Poznaniu w ramach wizyty w Klubie Druga Era i gry w BattleTecha pokazano mi tę grę i zainteresowała mnie prostota i szybkość rozgrywki. Udałem się więc do kogo trzeba (dzięki Czaki ;)) i wkrótce mogłem poczytać więcej o grze. 

Ganesha Games na silniku Pieśni (o których może innym razem) wydała kilka innych gierek z gatunku modernu, horroru, post-apo itp. Rdzeń zasad pozostał jednak ten sam. Dziś chciałbym zwrócić Waszą uwagę na postapokaliptyczny setting, czyli Mutants & Death Ray Guns.


M&DRG przedstawia krajobraz po 200 latach po globalnej nuklearnej wojnie, pełen zniszczonych miast, zmutowanych istot, morderczych androidów etc. Historię jak do wszystkiego tego doszło dopiszecie sobie sami. Ot, klasyczne pulpowe post-apo rodem z filmów klasy B i kolejnych liter alfabetu. Generujemy sobie drużynkę złożoną zwykle z 5 lud..., niech będzie że istot, i ruszamy po chwałę tj. jedzenie i baterie w nowy wspaniały świat.

Mechanika systemu jest prosta jak drut kolczasty. Każda figurka jest reprezentowana przez dwa współczynniki Quality i Combat. Quality im niższe tym lepiej, Combat odwrotnie. Dodatkowo mamy cechy specjalne typu Specjalista do walki wręcz, efekty różnych mutacji itp. M&DRG to gra na aktywacje. Inicjatywę w misji określają zasady scenariusza, albo ustala się ją rzutem k6. Aby aktywować jednostkę rzucamy od 1 do 3 k6 (wasz wybór) i porównujemy wyniki z Quality. Tyle ile mamy sukcesów, tyle Akcji możemy wykonać daną figurką. Jeśli jednak podczas aktywacji na kościach wypadną nam dwie porażki inicjatywa przechodzi na stronę przeciwnika. Jeśli będziemy mieć farta na kościach, to przeciwnik ruszy się dopiero po zakończeniu akcji wszystkich naszych figur. Akcje to ruch, walka wręcz, strzelecka, używanie mutacji itp - jest tabelka ile co wszystko kosztuje Akcji. Walka też jest prosta. Do współczynnika Combat dodajemy wynik rzutu k6 i ew. dodatkowe modyfikatory. Jeśli jest remis to nic się nie dzieje - walka trwa nadal, jeśli ktoś kogoś przebił to w zależności czy wynik na kości był parzysty - przegrany upada, jeśli nieparzysty - wycofuje się o szerokość podstawki. Jeśli przebiliśmy przeciwnika podwójnie (tj, my mamy 6 a on 3), oznacza to śmierć jego figurki, jeśli potrójnie, to szczególnie brutalną śmierć co może powodować upadek morale jego drużyny. Walka strzelecka rozgrywana jest podobnie, z możliwością wystąpienia awarii broni. Ostatecznie można też ciskać we wroga kamieniami. A zasięgi? W grze występują 3 - Krótki - 5 cm, Średni - 8 cm i Daleki - 12 cm. Różne bronie mają różne zasięgi i efekty. Zasięgi oznaczają także możliwości ruchu figurek, zwykle jest to Średni, ale niektóre mutacje/modyfikacje robotów mogą go odpowiednio zmodyfikować.

Tworząc drużynę możemy zrobić sobie zwykłych ludzi, mutantów zarówno ludzkich jak i zwierzęcych oraz roślinnych (taak Neodżungla :D), androidy, roboty i Ohydy (w oryginale Wretched), coś w rodzaju zombie/ghuli z Fallouta zarażających śmiertelną chorobą. Każda rasa ma wyznaczone początkowe współczynniki, ew. modyfikowane przez jakieś mutacje. Cechy specjalne, mutacje i ekwipunek początkowy losowane są z tabelek. Można zrobić bandę złożoną tylko z jednego gatunku (np. Humanistów-nazistów :)) przez co zyskuje się dodatkowe opcje. Jedną figurkę można wyznaczyć na Przywódcę drużyny ulepszając mu Quality, a drugą na czempiona zwiększając jego Combat.

M&DRG to gra kampanijna. Mamy 6 scenariuszy od prostej nawalanki przez zdobywanie żarcia, badanie ruin, czy atak na starą bazę wojskową. Musimy mieć zapasy jedzenia i baterii aby utrzymywać naszych lud... istoty przy życiu/na chodzie. Za wygrane misje zdobywamy ulepszenia dzięki którym możemy ulepszać współczynniki, dodawać cechy, mutować lub zwiększać liczebność oddziału itp.

Reasumując, to będzie prosta i szybka, ale zapewne ciekawa i zabawna gra. Figurki mojego odziału już są gotowe do pomalowania, zatem wkrótce je przedstawię. A później... czas wyruszyć na pustkowia. Ktoś rusza ze mną?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...