wtorek, 8 kwietnia 2014

Plan pięcioletni czyli jak nie malować figurek 15mm

Skończyłem. Zabrało mi to 5 lat ale w końcu skończyłem. Malować jeden oddział nowoizraelskich desantowców z GZG. Tak wiem, żałosne - nie mam żadnego wytłumaczenia. Na tych figurkach widać jednak całą naukę malowania figurek jaką przeszedłem. Zaczynając od faktu, że nie usunąłem linii podziału form przed położeniem podkładu do umiejętnego washowania i rozjaśniania. Pobawię się jeszcze podstawkami ale generalnie są już gotowi do gry. Chłopaki chcą demonstracji StarGrunta to akurat się nadadzą.
HQ plutonu - porucznik, erkaemista, specjalista EW i medyk polowy.

Fireteam 1 - podoficer,  erkaemista, strzelec i specjalista z ppk.

Fireteam 2 - podoficer,  erkaemista, strzelec i specjalista z ppk.

Fireteam 3 - podoficer,  erkaemista, strzelec i specjalista z ppk.

Fireteam 4 - podoficer,  erkaemista i dwóch strzelców.

Fireteam 5 - podoficer,  erkaemista i dwóch strzelców.
Przepis na malowanie prosty jak drut - czarny podkład, buty i pasy Scorched Brown (GW), broń Gunmetal (V), pancerz to Catachan Green (GW), wash Badab Black (GW) prócz wizjera. Rozjaśnianie ponownie Catachan Green a broń Silver (V). Wizjery najpierw srebrem a później rozcieńczonym Clear Green (Tamiya). Podstawka paroma warstwami rozcieńczonego Bloodstone (P3).

czwartek, 20 lutego 2014

3D Catapult

Jakiś czas temu do naszego solarisowego grona zgłosił się Zigzak (TU macie jego blog) z ofertą tworzenia figurek za pomocą drukarki 3D. No i po jakiś dwóch miesiącach kombinowania nad wzorem modelu przedstawiam pierwszy efekt kooperacji. Model Mecha Catapult z BattleTecha.

Some time ago, a guy named Zigzak approached our Solaris7.pl community with an offer of creating miniatures of Mechs using a 3D printer. And so after two months of working on a 3D model, I give you the first fruits of our cooperation. A Catapult Mech for BattleTech.


To jest wersja K2 uzbrojona w dwa PPC (działa molekularne dla tych co się zatrzymali na polskiej edycji Encore). Ale zrobiliśmy także wersję C1 ze zdwojoną wyrzutnią rakiet LRM 15.

This is the K2 version armed with two PPCs. But we also made the C1 version with twin LRM15 launchers.

Do druku wykorzystaliśmy model z Mechwarriora Online (robimy to na własny użytek nie na handel, więc nie naruszamy niczyich praw autorskich), który musiał zostać odpowiednio przygotowany przez grafika. Pobrany model z MWO ma dużo dziur które należy wypełnić, drobne elementy tj. drabinki i inne wystające dynksy, które podczas druku po prostu odpadłyby z modelu i inne elementy np. płyty pancerza, które w rzeczywistości połaczone są z resztą modelu jedynie w paru punktach. W grze to nie przeszkadza, ale jak chcemy przełożyć model na coś rzeczywistego to trzeba nad nim nieco popracować. Model składa się z czterech części: nóg, korpusu i pary "uszu" z uzbrojeniem. Odpowiednio umieszczone bolce i dziury ułatwiają połączenie wszystkiego w całość. W sumie nawet nie trzeba kleju aby to połączyć bo wszystko wchodzi na wcisk.

We used the Mechwarrior Online model as a basis (we made those only for our personal use, not for further selling, so we don't violate any copyrights), which had to be properly prepared by the 3D modeller. The MWO model has many holes that had to be filled, small elements like ladders and small extruding things, which would fall apart during printing process, and other elements like armor plates that are connected with the rest of the model only in few points. It's not a problem in the game, but if we want to translate the model into a real thing it requires some work. The print consists of four parts: legs, torso and a pair of  'ears' with weapons. Conveniently placed bolts and holes allow to easily put the parts together. Actually you don't even need glue to do that, they all snap-fit.

Na zdjęciach może nie widać jeszcze zbytnio szczegółów z uwagi na półprzezroczysty materiał z jakiego wykonano wydruk. Na dniach postaram się go pokryć podkładem to będzie widać więcej. Model ma 36mm wysokosci, mieści się na standardowej podstawce do BT i generalnie nie odstaje zbytnio od reszty metalowych figurek z IWM czy RPE (można raczej powiedzieć, że to tamte mają problem z trzymaniem skali).

Photos may not give all the details, because of the semitransparent material they're made of. I'll try to give it a spray basecoat in a few days, and hopefully you'll be able to see more. The model is 36mm high, fits a standard hex base, and generally does not stand out from his metal IWM or RPE counterparts (you can rather say that it is those that have a problem with keeping the scale).


Co do samej technologii druku 3D. Na pewno daje ona niespotykane dotąd możliwości stworzenia bardzo pięknej figurki Mecha, pełnej szczegółów, których nie jest w stanie oddać metalowa figurka. Spotkałem się już ze stwierdzeniami, że właśnie tak powinny wyglądać figurki do BattleTecha bo wygląd aktualnych metali odstrasza wielu do systemu. Cóż de gustibus non disputandum, ale nie można nie potwierdzić, ze wydrukowana figurka jest o wiele ładniejsza od jej metalowego odpowiednika (którego akturat nie posiadam, musicie uwierzyć mi na słowo). Wydruk daje też większe możliwości modyfikowania wersji poszczególnych Mechów. Tak jak widać na zdjęciu nie ma problemu aby zdjąć PPCory i zamontować na ich miejsce wyrzutnie LRM. Jak wspomniałem części wchodzą na wcisk i nawet nie trzeba kleju aby je połączyć. Czyli nawet można nią symulować obroty korpusu ;).

As for the 3D printing technology. It certainly gives unprecedented opportunities to create a very beautiful Mech minis, full of details, which are not able to get in a metal cast figure. I already met  with the statements that this is how should Battletech figures look like, because the look of metals deter many from playing the game. Well, de gustibus non disputandum, but I must say that the printed figure is much prettier than its metal counterpart (which I don't have, you have to take my word for it). Also 3D printing gives you a greater ability to modify the version of each Mech. As you can see in the picture there is no problem to remove the PPCs and install LRM launchers in their place. As I mentioned parts snap-fit and do not even need the glue to keep them together. So even you can use it to simulate torso twists ;).

Oczywiście w beczce miodu musi być i łyżka dziegciu. Wydruk nie jest tani. Taki model kosztował nas około 50 zł za sztukę (wliczając w to prowizję dla grafika) ale tylko dlatego że udało nam się uzbierać wystarczająco dużo chętnych aby zapełnić całą platformę drukarki. Z drugiej strony Catapult w IWM kosztuje 13,25$ co daje około 40 zł, a dojdą do tego jeszcze koszty przesyłki ze Stanów Zjednoczonych  i być może celnicy coś dorzucą od siebie. Cenowo jest zatem porównywalnie, ale jakość zdecydowanie jest po stronie wydruku.

Of course there has to be a spoon of tar in a barrel of honey. 3D printing isn't cheap. Such a model costs about 50 PLN/12,5 euro/17$/10 pounds (including the modelers commission) and only because we had enough people interested to fill and entire printer tray. But on the other side a IWM Catapult costs about 13,25$ which is about 40 PLN, and you must pay postal costs and probably additional taxes from the customs. So it's about the same price really, but the quality is definitely on the side of the 3D print.

W solarisowej braci kombinujemy już nad kolejnymi modelami. Ja sam też grzebię w paru programach do modelowania 3D. W końcu to niby przyszłość gier bitewnych jest. Temat ten na pewno pojawi się jeszcze na łamach bloga.

I actually got interested in the topic and I dabble in some 3D modeling programs. They say it's the future of wargaming. So you can expect to see some more of it on this blog. 
Co sądzcie na temat wydruków 3D?


What do you think about 3D printing?

piątek, 3 stycznia 2014

Pierwsze starcie w Orły i Rakiety, czyli jak obroniłem przed zbirem pół Polski

Wczoraj zagraliśmy z Azem po raz pierwszy w mój gwiazdkowy prezent, czyli Orły i Rakiety. Az wcielił się w rolę zbira ja zaś objąłem dowodzenie nad WP. Jak to zwykle bywa pierwsza gra zajęła nam nieco dłużej - jakieś 1,5h.
Inwazja była tylko kwestią czasu. Wiadomo było że nasze działania na Ukrainie, Białorusi i w krajach nadbałtyckich były cierniem w zadku Ruskich. I że Zachód pogrążony w kolejnym kryzysie gospodarczym ma gdzieś to co robią na tym co uznają za swoje podwórko, byle tylko nie przykręcali kurków z gazem i ropą. Więc w sumie byliśmy gotowi... ale przewyższali nas czterokrotnie liczebnością.


Z początku nawet nieźle szło nam na wybrzeżu. 7 Brygada powstrzymała pierwsze desanty w okolicach Słupska i Kołobrzegu dzięki wsparciu suczek ze Świdnina. Popieściliśmy też ich nieco NSMami kasując jednego Sowriemiennyja. Ale mocno weszli w pozycje 15 i 20 Zmechanizowanych w Mazurach rozcinając obronę w pół. Część 16 Dywizji wycofała się do Gdańska, a druga na Warszawę. Nie pomogły nawet te Eagle co nam Amerykanie przysłali z Rammstein - większość skończyła jako wraki w mazurskich jeziorach. Białegostoku nawet nie było komu bronić - Ruscy weszli tam jak w masło i nawet nie zdążyliśmy wycofać stamtąd naszych New. 21 Brygada Strzelców Podhalańskich skutecznie okopała się na przedpolach Lublina i dzięki wsparciu Jastrzębi odparła wszystkie wstępne ataki. Skuteczność naszych pilotów okazała się całkiem niezła - po kilku dniach Ruscy nie mieli już Frogfootów do wspierania swoich wojsk naziemnych.

Mazury i Podlasie już w rękach zbira.


Kolejne kilka dni pokazało się mamy straszliwie krótką kołderkę. Wszędzie ich się po prostu nie dało zatrzymać. Nawet jak Czesi przybyli nam z pomocą ze swoimi Gripenami i nawet jak banda żółtodziobów z Dęblina dosiadła wygrzebanych z magazynów Su-22, kolejnego desantu na Wybrzeże nie dało się po prostu powstrzymać. Padł Kołobrzeg, a parę dni później Gdańsk. Dzięki atakowi na tyły Rosjan, 25 Kawalerii Powietrznej udało się zatrzymać pierwszy poważny atak na Warszawę. Podhalanie nadal twardo trzymali Lublin. Ruscy zmienili także taktykę, zaczynając terrorystyczne naloty na miasta oraz próbując wyłączyć z walki nasze lotniska. Rzeszów był ich pierwszym celem. I tak jak mówię, nie mieliśmy wystarczająco sił by ich wszędzie powstrzymać. Ale tam gdzie byliśmy, suki i migi gryzły ziemię.

Iskandery w Łasku


Na początku drugiego tygodnia generał Azarenko postawił wszystko na jedną kartę, wysyłając trzy dywizje na Warszawę. Potrzeba było wszystkich naszych pozostałych efek żeby go zatrzymać. Przez co Ruskim udało się zająć Kujawy. Chwilą oddechu było dla nas pojawienie się amerykańskich Raptorów. Chyba komuś w Pentagonie nie spodobały się straty Eagli nad Mazurami. F-22 przegoniły wyprawę bombową Fencerów znad Katowic, oraz osłonę powietrzną Floty Bałtyckiej. W odwecie  Rosjanie Iskanderami zrównali z ziemią bazę lotniczą w Łasku. Dobrze że akurat większość Jastrzębi była wtedy w powietrzu.

Generalny szturm stolicy.

Desperacko staraliśmy się ich zatrzymać, gdzie tylko się dało, ale było to jak próba gaszenia pożaru stodoły za pomocą jednego wiadra. Dębliniacy w zapasowych Sukach przez 6 godzin ładowali we Flotę Bałtycką wszystko co mogli podwiesić na pylonach. Por. pil. Bratkowski został pośmiernie odznaczony Virtuti Militari po tym jak wbił się swoją płonącą suką w "Nastojczywyja" - flagowca Bałtyckiej Floty. Do Świdnina wróciły tylko dwie postrzelane jak sita Su-22, ale zadanie wykonały. Rosjanom zabrakło holowników żeby pościągać wszystkie wraki z powrotem do portów. Tylko że tych Su zabrakło później kiedy Ruscy przełamali pozycje 12 Zmechanizowanej i zajęli Szczecin odcinając nas od morza. Dodatkowej pomocy od Zachodu, prócz baterii Patriotów i towarzyszącemu jej małemu kontyngentowi marines się nie doczekaliśmy.

Całe Pomorze zajęte, ale Floty Bałtyckiej już niet.


Mimo naszych strat widać było że i Ruskim w powietrzu zabrakło sprzętu. Nasze Migi przechwyciły zupełnie nieeskortowaną eskadrę Backfire'ów zmierzającą nad Wrocław. To był ostatni raz kiedy Tu-22M pojawiły się wtedy nad naszym niebem. Mieliśmy też farta, bo część rosyjskich wojsk po raz kolejny zmierzających na Lublin, chyba pomyliła drogę i postrzelała się z Ukraińcami. Pozwoliło to Podhalanom wycofać się bezpiecznie na Kraków. Dzięki działaniom saperów oraz lotnictwu udało się zatrzymać kolejny pochód na Warszawę, ale już pod Poznaniem zabrakło nam sił. Na szczęście Ruskim już także. Ostatni wypad na Warszawę został powstrzymany kontratakiem 10 BKPanc. W odwecie, swołocze spuścili jeszcze nam Iskandery na Pałac Kultury.

Jak to stwierdził Az, kolejnego Pyrkonu nie budiet.

I tak to się skończyło, wykrwawliśmy ich do cna, tracąc jednak połowę kraju i dostęp do morza. Na szczęście jednak decydenci na Zachodzie postanowili wyciągnąć własne głowy z własnych tyłków i ruszyć nam na pomoc. Trzy godziny temu pierwsze jednostki NATO wylądowały w Balicach, a w TV Ruscy przebąkują coś o rozmowach o zawieszeniu broni. Jeszcze się nie skończyło, a my nadal tu jesteśmy...
Sytuacja na koniec gry.
To była bardzo emocjonująca rozgrywka. Az zdobył tylko 9 punktów na wymagane 10, czyli gra zakończyła się polskim zwycięstwem. Zniszczenie Floty Bałtyckiej oraz potężne straty zadane rosyjskim eskadrom zniwelowały początkowe zdobycze Aza, który na przejętych terenach i zniszczonych miastach nabił początkowo aż 17 punktów. Kości tego dnia były wyjątkowo po mojej stronie i Adamowi pod koniec gry ostały się ze 4 eskadry bombowców i chyba żadnych myśliwców. Ja straciłem dwie eskadry F-16, jedną Su-22, przysłane na pomoc F-15E Strike Eagle i jedną baterię OPL. Z początku Az chyba zbytnio skoncentrował się na wsparciu swoich wojsk przez co i ja mogłem skoncentrować się na strącaniu jego eskadr. Później gdy zaczął latać po całej planszy okazało się faktycznie że mam z krótką kołdrę by móc zarówno powstrzymać jego siły lądowe i naloty bombowe. Dalej doszedł jeszcze problem zmniejszającej się liczby lotnisk, przez co przez ostatnią turę moje Jastrzębie latały już z Niemiec. Podsumowując, bardzo przyjemna gierka. Następnym razem zagram zbirem.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...