Strony

wtorek, 30 grudnia 2014

II edycja konkursu malarskiego Forum Solaris VII

Z dniem 01.01.2015 na Forum Wydziedziczonych rusza kolejna edycja konkursu malarskiego. Pod TYM linkiem można zapoznać się z regulaminem konkursu.

Dostępne są dwie kategorie: malowanie pojedynczej maszyny oraz malowanie całej lancy jednostek. Mogą to być zarówno Mechy jak i pojazdy naziemne lub latające. Ponieważ tym razem nie jestem organizatorem konkursu, a przed Pyrkonem i tak chciałem coś pomalować, postanowiłem wziąć udział.

W pierwszej kategorii wystawiam Riflemana w wersji RFL-8D, w drugiej lancę złożoną z Sagittaire'a, Argusa, Owensa i Javelina. Wszystko w barwach paradnych 1st Davion Guards.

Rifleman RFL-8D
Od lewej Javelin, Argus, Owens, Sagittaire.
Termin zgłaszania prac do końca lutego. Zobaczymy czy się wyrobię.

środa, 17 grudnia 2014

Argus - konwersja

Model Argusa z Ral Parthy ma jedną małą wadę. Ok, dwie wady. Jest nieco za mały jak na 60-tonowego Mecha. Po drugie jako podstawowy wariant -4D powinien być uzbrojony w działo obrotowe /5 w prawym ramieniu (i kaem, ale to drobiazg). Niestety model z RP dysponuje czymś co można uznać za ciężki i średni laser. Trzeba coś z tym zatem zrobić.

The Argus mini from Ral Partha has one small flaw. Ok, two flaws. First, it is a bit too small for a 60-ton Mech. Secondly, as the basic variant -4D should be armed with a Rotary Autocannon /5 in the right arm (and an MG, but that's not a problem). Unfortunately, the RP model has something that can be considered as a large and medium laser. Something needs to be done, therefore.


Za pomocą piłki do metalu uciąłem więc niepotrzebne lufy. Pilnikiem wyrównałem wszystkie nierówności.

Using a metal saw I cut away the unnecessary barrels. Cleaned all the bumps with a file.

Jako RAC-a użyłem jednego z moich prototypowych wydruków 3D. Ponieważ sam model jest mniejszy, użyłem mniejszego z działek.

For the RAC I used one of my prototype 3D prints. Because the model itself is smaller, I used the smaller gun.


I tyle. Obawiam się nieco o wytrzymałość połączenia nowej lufy z resztą korpusu. Jakby co spinuję połączenie. Wygląda całkiem nieźle.

And that's it. I don't know if the bond between the new barrel with the rest of the body is strong enough. I may pin it in the future if it keeps falling apart. Looks pretty good.

środa, 10 grudnia 2014

Próbny Jager cz. 6

29 listopada 3071
Nowy Avalon, Zjednoczone Słońca
Avalon City, Corean Ave.



Porucznik Darius Dąbrowski z trudem przełknął rosnącą mu w gardle kluchę. - Wszystkie jednostki, wycofać się za Most Rebelii Zbożowej, powtarzam, wycofujemy się... - padł ledwo słyszalny przez zakłócanie rozkaz. Łatwo powiedzieć - mruknął do siebie. Przed kilkoma minutami, dwie kompanie szybkich Mechów Słowa Blake'a odcięły jego kompanię od reszty I-go batalionu Gwardii, okopanego w ruinach Avalon City. W ataku stracił swojego skrzydłowego, a od południa nacierały kolejne siły Blakistów. Mój Jager nie nadaje się zbytnio do walk w mieście - pomyślał zmuszając 65-tonową maszynę do biegu po pokrytym kraterami wybuchów asfalcie wyniesionej na filarach estakady. Nie zdołał ujść daleko...
- ALARM ZBLIŻENIOWY!! - rozwrzeszczał nagle elektroniczny głos komputera pokładowego. Ze 200 metrów przed JagerMechem, otoczony chmurą gorącego dymu z silników skokowych, na aleję wskoczył blakistowski Bucaneer. Pomalowany na biało Mech wystrzelił z zamontowanego w prawym ramieniu karabinu plazmowego. Pancerz na prawym boku Mecha Dąbrowskiego na chwilę zapłonął generując fale ciepła, które dodatkowo spowolniły ruchy JM6-D3. Walcząc z przyciskiem odrzucenia procedury awaryjnego wyłączenia reaktora,  Darius kątem oka zobaczył jak blakistowski Mech wznosi się znowu w powietrze unosząc zamontowany w lewej dłoni topór do morderczego cięcia...
- Jak ty skaczesz tak daleko, sukinsynu...? - panika udzieliła się porucznikowi obserwującemu nadchodzącą białą śmierć. I być może ta panika uratowała mu życie, gdyż bezwiednie zrobił  krok w przód, pochylając maszynę, przez co topór, miast wbić się prosto w kokpit, z głośnym trzaskiem uderzył nad nim żłobiąc wielką szramę na beczułkowatym korpusie Jagera.
- Aaaaah... - w panice Dąbrowski wcisnął spusty swoich broni i zamontowane na górnych kończynach działa molekularne wypaliły z elektrostatycznym trzaskiem, łutem szczęścia trafiając zaskoczonego Blakistę i obgotowując go z pancerza. Chwilę później wystrzeliły dwa średnie lasery Intek wypalając dodatkowe rysy na lewej nodze Buccaneera. Żyroskop białej jak duch maszyny nie zdołał skompensować nagłej siły ognia i mech z łoskotem runął na plecy. 
W kabinie JagerMecha zrobiło się wściekle gorąco, a działo Johnston Parti-Cannon na lewym ramieniu trysnęło snopem iskier z lufy gdy wyładowanie ze zbyt bliskiej odległości przepaliło obwody działa.  - Muszę nabrać dystansu... - panika nadal dyktowała działania Dąbrowskiego. Rozglądając się dookoła zauważył duży parking po lewej stronie pod estakadą. - Naprzód!! - Daviońska maszyna przekroczyła barierkę ochronną zeskakując, z gracją betonowego kloca, dwa piętra niżej na pokryty gruzem i spalonymi pojazdami parking.
Darius niemal przyciął sobie język własnymi zębami, a żyroskop Jagera zawył przeciągle, gdy z głośnym gruchotem stopy Mecha zetknęły się z gruntem, ale jakimś cudem porucznikowi udało się utrzymać maszynę w pionie. Na tablicy uszkodzeń, siłowniki nóg zapłonęły przez chwilę krwistą czerwienią, ale później wróciły do normalnego zielonego koloru, prócz siłownika lewej stopy. Dąbrowski zmusił maszynę do kolejnego sprintu, po czym po 100 metrach zatrzymał się i obrócił o 180 stopni. Pilot Bucaneera najwyraźniej musiał uderzyć się w głowę przy upadku, gdyż teraz powoli gramolił się z asfaltu. 
Dąbrowski ustawił działka automatyczne w tryb ognia ciągłego i kiedy kwadrat celowniczy na wyświetlaczu HUD obramował wrogiego Mecha i zajarzył się na złoto, zaczął zasypywać Bucaneera ołowiem z obu Mydronów D-rf Light. Po chwili dołożył do tego kolejny wystrzał z PPC i zielone promienie laserów. - Runda druga, Szato!!...

Skończyłem brzydala w końcu :). Cel jakim było zmajstrowanie maszyny prosto z pola walki, a nie prosto z fabryki wydaje się osiągnąłem.

Użyłem przygotowanych przez siebie kalkomanii. Jednakże przy następnych maszynach, po podstawowym malowaniu będę kłaść lakier matowy lub satynowy, a tylko pod kalki błyszczący nakładany pędzlem. Filtry trzymają się lepiej na matowym.

Filtry - mają w teorii "wyrównać" kolory i stanowić bazę do weatheringu. To generalnie bardzo rozwodniona farba olejna lub wash akrylowy (w proporcjach 5% koloru do rozcieńczalnika). Wypróbowałem tu zarówno akrylowe (nie działają) i gotowe filtry MiGa (Filter for NATO vehicles - jasnobrązowy generalnie). Pokombinuję nieco z różnymi olejami i white spiritem później.

Wash olejny - całkiem fajna sprawa. Użyłem jednynej na razie posiadanej przeze mnie farby olejnej MiGa z serii Abteilung 501 - Dark Mud. To taki brązowy kolor z mocnym odcieniem szarości. Trzeba ją rozcieńczyć do dość płynnej konsystencji i metodą pin-wash nanosić na wszystkie wgłębienia modelu. Ponieważ wcześniej pokryliśmy go lakierem, napięcie powierzchniowe rozniesie wash po szczelinach. Wash olejny schnie długo (tak ze 24h), więc możemy czystym rozcieńczalnikiem usunąć go z miejsc, w ktorych nie chcemy żeby był.

Weathering - zadrapania to mieszanka Scorched Brown i Chaos Black z GW, naniesiona w paru miejscach kawałkiem gąbki z blistra i pędzlem. Aplikator makeupu nie sprawdza się w tej skali. Należy pamiętać żeby zadrapania robić w miejscu, w którym rzeczywiście mogłyby się pojawić (stopy, boki modelu), bo inaczej wychodzi mało realistycznie. W paru miejscach plamy zarysowałem dodatkowo Bestial Brown z GW, a miejszając ten kolor z Glaze Medium zrobiłem dodatkowo rdzawe zacieki.  Szramę pociągnąłem najpierw Tin Bitzem z GW i w paru miejscach Gunmetalem z Vallejo. Miscast zrobiłem jako miejsce trafienia z plazmówki, używając wpierw Chaos Black (GW), Red Gore (GW), Flat Red (Vallejo) i Orange Red (Vallejo), starając się blendować kolory idąc na zewnątrz. Później lekki drybrush Gunmetalem (Vallejo). Zacieki zrobiłem produktem Streaking Grime od MiGa przemytym white spiritem, ale muszę nabyć sobie szary, bo zielony jaki posiadam nieco odstaje IMO.

Pigmenty - czarne na lufy, beżowe i piaskowe na nogi. Dodatkowo brązowe i rdzawe na podstawkę. Zabezpieczone izopropanolem.

Podstawka pomalowana na czarno, a później coraz jaśniejszymi odcieniami szarości. Korek i Sandy Paste z Vallejo jako gruz. Słupek siatki pomalowany gunmetalem a sama siatka tinbitzem. Trochę pigmentów jako błocko i paprochy.

I tyle. Wiele się nauczyłem malując tę figurkę, choć wiele jeszcze przede mną. Kilka efektów może jest przesadzonych, ale nie wszystkie będę stosował na kolejnych figurkach. Do poprawy na pewno umiejętność blendowania kolorów. Muszę też skombinować sobie jakąś podstawkę do której przytwierdzę model podczas malowania, bo kilka niezamierzonych efektów weatheringu to moje brudne paluchy które złapały figurkę w nieodpowiednim momencie.

Jak znajdujecie?






wtorek, 18 listopada 2014

Próbny Jager cz. 5

Tym razem zabrałem się za szczegóły modelu.

Szklenie kokpitu wykonałem nanosząc stopniowo mix Chaos Black (GW) ze Scorpion Green (GW) (dodając coraz więcej zielonego do czarnego), a później Scorpion Green(GW) z Skull White (GW) (dodając coraz więcej białego do zielonego).  Nie do końca jestem zadowolony z efektu głównie przez to że sama figurka nie miała wyraźnie zarysowanego kokpitu więc wyszedł mi taki nieco krzywy freehand. Ale ujdzie. To nie Złoty Wydymon.

Lasery w kadłubie.
Nie było za dużo powierzchni do malowania. Pędzelkiem 5/0 najpierw nałożyłem Chaos Black (GW), a później Caliban Green (GW). Później mniej więcej na połowę okręgu Goblin Green (Vallejo), a na koniec mała kropka Scorpion Green (GW). Muszę to jeszcze poćwiczyć.

Ładujący się PPC
Postanowiłem zaszaleć z małym OSL. Wnętrze luf PPC wypełniłem wpierw Chaos Black (GW), a później Night Blue (Vallejo). Jednego PPC zrobiłem "gotowego do strzału". Środek lufy i jej obrzeża pomalowałem mieszanką 50/50 Ultramarine Blue (Vallejo)/Enchanted Blue (GW),  później Enchanted Blue (GW), mieszanką 50/50 Enchanted Blue (GW)/Space Wolves Grey (GW) a na koniec czystym Space Wolves Grey (GW). Zblendowałem to wszystko za pomocą Blue Wash (Vallejo), Na koniec parę kropek Skull White (GW). Całkiem nieźle to wygląda ale jeszcze do poćwiczenia.

Rozgrzany metal luf. 
Chcę by moje figurki wyglądały nie jak wyciągnięte prosto z fabryki ale już nieco sfatygowane i zużyte. Postanowiłem więc zrobić rozgrzane od ciągłego ognia lufy. Potraktowałem je najpierw washem Badab Black (GW). Same czubki luf po kolei washowałem na niebiesko (Blue Wash (Vallejo)), fioletowo (mix Hexed Lichen (Vallejo)/Glaze Medium (Vallejo) ) i brązowo (Sepia Wash (Vallejo)). Wyszło całkiem nieźle, ale jeszcze muszę poćwiczyć blendowanie tych kolorów.



A no jeszcze Devlan Mud (GW) na te wszystkie grille w kadłubie i przy lufach. Wygląda to teraz tak.



Nieskromnie powiem, że jestem coraz lepszy w te klocki. Ale potrzebuję nowych pędzli, bo te co mam się niedługo będą tylko do ciężkiej chemii nadawały. Dobrze że gwiazdka już blisko. Dam cynk żonie.

wtorek, 11 listopada 2014

Próbny Jager cz. 4

Kolejna porcja rozjaśnień. Tym razem tylko na widocznych z góry płaszczyznach figurki. Kolory to mixy 50:50 Enchanted Blue (GW) i Ice Blue (GW), Flat Red (Vallejo) i Orange Red (Vallejo)  oraz Ghost Grey (Vallejo) i Skull White (GW).  Jeśli chodzi o malowanie to chyba wszystko. Teraz jeszcze tylko szczegóły w stylu jewelingu kokpitu i soczewek laserów i mogę kłaść lakier.


sobota, 8 listopada 2014

Próbny Jager cz. 3

Pierwsza porcja rozjaśnień. Użyłem odpowiednio rozwodnionych kolorów Enchanted Blue (GW), Flat Red (Vallejo) i Ghost Grey (Vallejo). Kładę zwykle ze 2-3 warstwy farby, więcej tam gdzie na model pada więcej światła. Normalnie staram się zachować kolor podkładu na wszystkich wgłębieniach i liniach pancerza, ale ponieważ chcę tu przetestować wash olejny, w tym przypadku nie przejmowałem się aż tak bardzo.



środa, 5 listopada 2014

Próbny Jager cz. 2

Korzystając z tego że siedzę z młodą na L4, podczas jej południowej drzemki popracowałem nieco nad JagerMechem.

Położyłem na nim kolory bazowe. Mordian Blue, Astronomican Grey i Mechrite Red ze starej palety Foundation GW. Lufy i metaliczne elementy to Natural Steel od Vallejo. Kokpit namalowałem ręcznie Chaos Black od GW.

Na razie wygląda to tak:



poniedziałek, 3 listopada 2014

Postapo drzewce cz. 2

Na pomalowany szkielet drzewca zacząłem przyklejać na gorący klej kawałki kory drzewnej. Ślady kleju ponownie zamaskowałem brązową farbą.

Podstawkę drzewca posmarowałem nieco rozwodnionym wikolem i posypałem wykonaną przez siebie leśną posypką. Posypkę zabezpieczyłem nieco bardziej rozwodnionym wikolem.
Leśna posypka

Korony zrobiłem na dwa razy. Pierwszą warstwę na wikol. Jak ta przeschła to spryskałem ją klejem w sprayu i położyłem drugą.

Konar drzewa zdrybrushowałem Bleached Bone (GW) aby bardziej uwidocznić kontury. Z gałązek po winogronach dorobiłem coś w rodzaju dłoni. Całość zabezpieczyłem lakierem matowym.

I tyle. Na moje potrzeby wystarczy. Oto Grab i Klon. Postapokaliptyczne drzewce z Wyspy Pomorskiej.


Grab




Klon

poniedziałek, 27 października 2014

Projekt Modern Spearhead - 1. Brygada Piechoty Zmechanizowanej „Żelazny Wilk”

1. Brygada Piechoty Zmechanizowanej „Żelazny Wilk” albo inaczej "Geležinis Vilkas" składa się z trzech batalionów zmechanizowanej piechoty (im. Wielkiego Księcia Olgierda, Wielkiego Księcia Kjejstuta, Wielkiego Księcia Witolda), batalionu artylerii (im Romualda Giedroycia), kompanii rozpoznawczej, kompanii dowodzenia, i baterii plot i ppanc.


piątek, 24 października 2014

DIY kalkomanie

Aby wzbogacić nieco swoje modele do Battletecha postanowiłem przygotować sobie kalkomanie z symbolami Davionów oraz dwóch regimentów w których barwy chcę pomalować większość moich maszyn, czyli 1st Davion Guards oraz 1st Federated Suns Armored Cavalry. Oficjalne kalki do BT robi Piranha, ale sprowadzanie ich aż z USA nieco mija się z celem. Stąd stwierdziłem że spróbuję zmajstrować je własnymi siłami.

Podstawą projektu jest oczywiście papier do kalkomanii. Ja swój nabyłem przez allegro (od użytkownika papierikalka). Wybrałem bezbarwny do laserowej drukarki bo mam dostęp do niezłego kombajnu drukująco - kopiującego u rodzicielki w pracy. Wzory symboli ściągnąłem z sieci. BT to skala 6mm więc symbole muszą być odpowiednio małe. Ja zrobiłem od 3mm do 7mm średnicy. Po prostu wkleiłem symbole do Worda i tam je przeskalowałem. Jeśli umiecie się bawić Inkscapem czy innym Corel Drawem, proszę bardzo. Jak na moje chałupnictwo Word wystarczy. Wydrukowany arkusz należy koniecznie pokryć bezbarwnym lakierem (użyłem błyszczącego w sprayu). Inaczej przy próbie nakładania kalki możecie popsuć symbol. Wiem, bo próbowałem.

Do samego nakładania kalek potrzebne Wam będą:
- woda
- patyczki kosmetyczne
- płyny do kalek (u mnie Micro Set i Micro Sol)
- pędzelki (jeden do Sola, jeden do Seta i jeden do przełożenia kalki na model
- kalkomania oczywiście
Zatem do roboty:
1) Przed nakładaniem kalkomanii miejsce gdzie chcemy ją umieścić powinno być pokryte bezbarwnym lakierem błyszczącym. Ja polakierowałem cały model żeby mieć jeszcze bazę pod wash olejny i weathering. Wszystko zależy od skali.
2) Na miejsce w którym chcemy umieścić symbol nakładamy trochę Micro Seta. Ponieważ powierzchnia jest zabezpieczona lakierem płyn się nigdzie nie rozleje po modelu. 
3) Wycinamy symbol z arkusza. W odróżnieniu od gotowych kalek tutaj tyle ile wytniemy tyle trzeba będzie nałożyć na model więc należy ciąć dosyć blisko symbolu. 
4) Wyciętą kalkę wkładamy do wody np. trzymając pensetą. Samodzielne wykonana kalkomania potrzebuje nieco więcej czasu by odkleić się od papieru - tak około 45 sekund. 
5) Pędzelkiem sprawdzamy czy odchodzi od papieru. Jeśli tak to przesuwamy ją na wybrane miejsce na płyn Micro Set. Nadmiar wody i płynu osuszamy patyczkiem kosmetycznym. 
6) Czekamy chwilę aż wszystko przeschnie, a następnie na położoną kalkę nakładamy delikatnie płyn Micro Sol. Micro Sol zmiękczy kalkę na tyle żeby jej krawędzie nie były widoczne na modelu. W razie konieczności traktowanie Micro Solem można powtórzyć ale trzeba uważać żeby nie zniszczyć sobie symbolu. 
7) Jak już wszystko przeschnie zabezpieczamy położoną kalkę bezbarwnym lakierem matowym. 
Et, voila!

Wszystko wygląda mniej więcej tak. Wiem na ciemnozielonym średnio widać. Następnym razem zrobię to oczywiście przed bawieniem się pigmentami.
Podsumowując, jest całkiem nieźle. Pamiętać należy że będziemy naklejać taki element jaki wytniemy z przygotowanego przez siebie arkusza. Konieczne będzie użycie płynów do kalek aby ich krawędzie nie były widoczne. Późniejsze zastosowanie np filtrów, czy lakieru pewnie jeszcze bardziej zniweluje widoczne na pierwszy rzut oka krawędzie. Zabawa nie jest droga. Pojedynczy arkusz A4 kosztował mnie 9 zł, no a druk miałem za darmo. Płyny Micro także nie kosztują majątku, a starczą na długo. Potestuję jeszcze na innych modelach.

Co o tym sądzicie?



Pozdr.
Brathac

poniedziałek, 20 października 2014

Próbny Jager

Pyrkon 2015 już za pół roku. Przy moim tempie malowania powinienem przygotowania zacząć już teraz. Chcę mieć do tego czasu dwie lance Mechów w barwach 1st Davion Guards, niemal dwie kompanie pojazdów (na davioński zielony) i trochę piechoty pancernej. 

Ponieważ chcę najpierw przetestować kilka nowych technik (filtry, washe olejne), dla próby pomaluję wpierw JagerMecha III. Czemu akurat tego? Głównie przez to że jest to najbrzydsza figurka Mecha jaką posiadam w kolekcji. Spójrzcie sami - wygląda jak beczka na cienkich nóżkach. Dodatkowo sam model wyszedł chyba ze kiepskiej starej formy bo miał krzywe linie podziału, których do końca nie dało się usunąć i wybitny miscast pod korpusem. Nie mówiąc już o braku widocznego kokpitu. Więc jeśli coś schrzanię, nie będzie mi żal.

Tak wygląda obecnie, pokryty podkładem Uniform Grey od Army Paintera.


wtorek, 7 października 2014

DIY leśna posypka

Po przejrzeniu kilku materiałów na YouTube, zabrałem się za stworzenie własnej posypki modelarskiej mającej imitować leśne runo. Przyda mi się do podstawek postapokaliptycznych drzewców oraz do uzupełnienia zrobionych niegdyś leśnych elementów terenu.


Podstawą posypki są fusy. Konkretnie z kawy mielonej i herbaty. Wystarczy jak odłożycie gdzieś "szczura" po herbacie czy przerzucicie fusy po kawie do jakiegoś pojemnika do wyschnięcia. Jeśli macie ciśnieniowy ekspres do kawy to łatwo uzyskacie krążki fusów do wykorzystania. Jeśli, tak jak ja, kawy nie pijacie, pozostaje Wam zaparzyć jej większą ilość w garnku. Napar wylewamy a fusy odsączamy na sicie przez papierowy ręcznik. A później do pojemnika i czekamy aż wszystko wyschnie. Należy pamiętać by wszystko suszyć w suchym i przewiewnym pomieszczeniu i od czasu do czasu przemieszać. To materiał organiczny więc może nam wyrosnąć coś co nie będzie nadawać się na posypkę. Ważne jest też żeby użyć fusów a nie świeżej kawy czy herbaty z uwagi na możliwość puszczania kolorów przy ew. używaniu farb czy washy.


Do takiej mieszanki kawowo-herbacianej dorzuciłem jeszcze cytrynową herbatę typu Minutka, trzy rodzaje zielonej poszatkowanej gąbki, komercyjną zieloną  posypkę, wysuszone gałązki z kiści winogron i drobno zmieloną korę dębu (do nabycia w aptece czy zielarskim). Dodatkowe składniki mieszamy wedle potrzeb. Podstawa to 60% kawy i 40% herbaty.
I tyle. Wydaje mi się że w taki sposób można całkiem niewysokim kosztem zastąpić komercyjne posypki. Można także przejrzeć szafki w kuchni w poszukiwaniu ciekawych dodatków. Pamiętajcie tylko że część ziół albo przypraw ma całkiem intensywny zapach więc należy postępować z nimi ostrożnie. Wkrótce wypróbuję tę posypkę na drzewcach to zobaczymy jaki będzie efekt.
Pozdrawiam
Brathac

czwartek, 2 października 2014

Gambit, Punkt Cięcia, Forta - recenzja polskiego military sf Michała Cholewy


Dziś nieco nietypowo, bo przedstawię Wam recenzję trzech polskich powieści military sf autorstwa Michała Cholewy, wydawaną przez Warbook. Jako fan gier bitewnych sf w skali 15mm, sięgnąłem po Gambit, w ramach inspiracji dla swoich potyczek. I nie zawiodłem się.



W powieściach Cholewy dostajemy spójny świat, w którym ludzkość sięgnęła gwiazd i skolonizowała wiele planet, korzystając ze stworzonych przez siebie Sztucznych Inteligencji. SI były potrzebne, z uwagi na fakt, iż skoki międzygwiezdne, będące sposobem na podróż FTL, są zabójcze dla ludzkiego organizmu. Na tyle że podczas skoku większość załogi należy umieścić w hibernatorach, bądź chronić specjalnymi polami. Samo wyliczanie parametrów skoku jest bardzo wyczerpujące dla ludzkiego mózgu i wymaga osobnika o wysokim IQ, który poddawany jest długiemu i wyczerpujacemu szkoleniu. SI pozwalały na ominięcie tego problemu, a produkcja androidów pozwalała na szybką kolonizację nowych planet. Aż do Dnia.
W Dniu, SI, poddane działaniu tajemniczego wirusa, zwróciły się przeciwko ludzkości, skąpując Ziemię w nuklearnym ogniu. Wiele kolonii zostało odciętych od reszty znanego wszechświata, utracono mnóstwo okrętów - kompletna katastrofa. Trzy pozostałe po Dniu mocarstwa - Unia Europejska, Stany Zjednoczone i Imperium Chin - oczywiście rzuciły się sobie do gardeł o pozostałe dostępne skrawki minionego świata.




Nie będę tu streszczał fabuły każdej z książek. Uniknę w ten sposób wielu spoilerów. Jak ktoś będzie miał ochotę to sobie przeczyta. Skupię się raczej na tym co mi się w nich podoba, a co nie.
Na pewno czytaliście już trochę military sf i być może część z Was zgodzi się ze mną że często wojnę przedstawia się jako pewnego rodzaju przygodę, pełną bohaterskich czynów, last standów itp. Jasne, ktoś zawsze tam ginie, ale zwykle nie jest to taka tragedia. 
U Cholewy jest inaczej. Tu wojna pokazana jest tak jak wg mnie powinna być. Miejscem gdzie trafiają ludzie którzy wcale nie chcą być bohaterami, a przeżycie przede wszystkim determinuje ich zachowania. Ponieważ jednak są żołnierzami, no to muszą wykonywać rozkazy, których oczywiście nikt nie tłumaczy (need to know basis). Dość szybko okazuje się, że zwykli żołnierze są jedynie pionkami na szachownicy, a partię rozgrywa ktoś znacznie wyżej postawiony (tu pewien pułkownik z Operacji Specjalnych), kto nie zawaha się poświęcić wielu takich pionów aby osiągnąć postawione przed sobą cele. Wojna nie zna tutaj litości. Bardzo często okazuje się że nagrodą za wykonanie zadania jest możliwość poddania się wrogowi, przez tych co przeżyli. Honorowe zachowania, takie jak zgłoszenie się na ochotnika na misję osłony wycofujących się wojsk, czy wykonanie niebezpiecznej misji, żeby ktoś na górze przesunął towarzyszy z plutonu na liście wymiany jeńców, zostaną na pewno przez kogoś bezlitośnie wykorzystane. Aż wreszcie sami bohaterowie powieści postawieni przed brzemieniem dowodzenia, będą musieli się zastanowić, ile i jak wiele będą w stanie poświęcić by wykonać postawione przed sobą zadanie. Czy wreszcie poświęcą towarzysza z własnego oddziału, aby reszta mogła przeżyć. Więc jeśli od bohaterskich przygód w stylu Johna Ringo wolicie klimat "Wiecznej Wojny" Haldemana, to będzie coś dla Was.

Skoro to military sf to musi być trochę zaawansowanej technologii. Żołnierze Unii korzystają co prawda ze zwykłej broni balistycznej, ale mogą np. sprząc karabin z elektroniką pancerza, aby np. strzelać na komendę radiową. Pancerz piechura (zwykły, nie zmechanizowany) korzysta z aktywnego kamuflażu CSS, wyświetlacza przeziernego i może np. odbierać sygnały z rozrzucanych czujników. A przede wszystkim naszpikowany jest chemią, która potrafi utrzymać żołnierza przy niemal 100% sprawności mimo ciężkich ran. Generalnie wojsko "leci" na chemicznym wspomaganiu. Dzięki temu np. pilot wahadłowca z poguchotanym biodrem potrafi ponownie zasiąść za sterami promu by sprowadzić go z orbity na powierzchnię. Oczywiście wszystko kosztuje, a szpikowanie się painkillerami ma zwykle negatywne efekty kiedy już przestaną działać. Autor chyba musiał grać kiedyś w Stargrunta, bo jako broni przeciwpancernej, żołnierze używają "świnki" będącej lekkim działkiem plazmowym (Stargrunt II - PIG Plasma Infantry Gun). Prócz tego mamy oczywiście poduszkowce, czołgi, strumieniowce (coś w stylu VTOLa czy innej AVki), a nawet mechy (zwane tu pancerzami wspomaganymi).


Powieści mogą okazać się także ciekawe dla fanów walk toczonych przez okręty gwiezdne w przestrzeni kosmicznej. Sposób przedstawiania starć jest, według mojej wiedzy, dość oryginalny. Podczas gdy toczenie walk np. w Full Thruście przypomina starcia flot nawodnych w czasie I wojny światowej, tutaj wygląda raczej jak starcia nowoczesnych okrętów podwodnych. Bardzo wiele zależy od jak najdłuższego pozostania niewykrytym dla przeciwnika, walka elektroniczna jest ważniejsza niż ilość przenoszonego uzbrojenia, a potężne lasery okazują się zwykle bezużyteczne bo większość okrętów pokryta jest refleksyjną powłoką odbijającą strzały. Pozostaje zatem ostrzał rakietami które mogą uszkodzić powłokę na tyle by laser mógł sięgnąć niechronionego kadłuba, a przy odrobinie szczęścia same zniszczą cel, jeśli oczywiście tylko przedrą się przez zakłócenia i ogień przeciwrakietowy. Podoba mi się tu pewien matematyczny fatalizm załóg, które mogą w sumie tylko odliczać czas do uderzenia własnych lub wrogich pocisków, a czasem jedynie mogą dać cała wstecz aby uzyskać kilka cennych sekund na wystrzelenie swoich pocisków zanim oberwą od wrogich. Może nie czuć tu takiego rozmachu i epickości starć (ani miliona rakiet) jak u Webera, ale klimat jest.

Jeśli chodzi o wady to w paru miejscach  akcja potrafi zwolnić w miejscu gdy nie powinna, np. kiedy bohater strasznie długo zastanawia się nad swoim kolejnym ruchem, podczas gdy w rzeczywistości mija jedynie kilka sekund. Wydaje mi się że w trzecim tomie zawiódł proofreader, bo jeńcy wzięci do niewoli przez Jankesów w pierwszej powieści, dziwnym trafem w trzeciej podobno byli w niewoli u Chińczyków, ale to takie drobiazgi.

Generalnie, to kawał dobrego militarnego sf. Jeśli tylko będziecie mieli okazję, polecam. Zwłaszcza, że końcówka trzeciej powieści nie pozostawia złudzeń, że ciąg dalszy nastąpi.

Grafiki pochodzą ze strony wydawnictwa Warbook.

piątek, 12 września 2014

DIY Clump Foliage

Zainspirowany tym oto poradnikiem z YouTube, postanowiłem wykonać sobie samodzielnie kępki roślinności do wykorzystania w grach bitewnych.



Jako materiał posłużyła mi stara gąbka (wypełniacz do mebli) którą pociąłem na drobne kawałki i wrzuciłem do miksera z odrobiną wody (nie mówcie żonie ;)) by ją jeszcze rozdrobnić. Kiedy gąbka wyschła, wrzuciłem wszystko do miski, następnie dodałem zielonej farby, trochę wikolu i wszystko wygniotłem ręcznie aby gąbka wchłonęła całą farbę. 


Po trzech dniach schnięcia uzyskałem taki oto efekt. Na razie jestem średnio zadowolony, gdyż kawałki nadal mają zbyt równe krawędzie i tylko są nieco poszarpane. Najwyraźniej mój mikser nie dał rady ich odpowiednio przemielić. Poszukam może gdzieś takiej gotowej drobno poszatkowanej gąbki, jak na filmiku. Patent wydaje się być jednak całkiem dobry.




czwartek, 11 września 2014

Postapo drzewce cz. 1

Ponieważ do mojej drużyny w Mutanty dołączyły dwa drzewce (rzuty z tabeli dały wyniki Huge i Humanoid) postanowiłem zmajstrować dla nich odpowiednie figurki.  Inspiracją dla mnie było takie oto dzieło kolegi WarHammstera, który zbudował drzewca w skali 28mm. Moje enty oczywiście będą w skali 15mm, ale ponieważ są Huge nie muszę się za bardzo przejmować dokładną wysokością figurki. Ma być po prostu duża.

Zacząłem od stworzenia szkieletu figurki z drutu, z uwzględnieniem korzeni i głównych konarów korony drzewca. Cieńszym drutem poszerzyłem pień.

Następnie pień i konary mające robić za ręce drzewca owinąłem taśmą malarską. Gorącym klejem przytwierdziłem szkielet do podstawki, formując jednocześnie z kleju korzenie drzewca. 

Całość wstępnie pokryłem zwykłą brązową farbą.

Kiedy farba wyschła, stworzyłem koronę drzewca. Użyłem do tego ponownie gorącego kleju oraz wysuszonych gałązek z kiści winogron. Dzięki temu całość wygląda bardziej naturalnie.


cdn.

poniedziałek, 8 września 2014

Projekt Modern Spearhead - nowości

Na ostatnim MSPO pokazano egzemplarz demonstracyjny Rosomaka uzbrojonego w wieżę z działem 105mm, mającego służyć za Wóz Wsparcia Ogniowego. Więcej możecie poczytać tutaj. Prawdopodobnie uwzględnię ten fakt przy tworzeniu moich sił do MSH.

Interesująca jest także ta informacja, o zakupie przez Łotwę ok 120 brytyjskich wozów pancernych z serii CVR(T). Będą to zapewne wozy rozpoznawcze uzbrojone w armaty 30 mm FV107 Scimitar, transportery FV103 Spartan, opancerzone ambulansy FV104 Samaritan, a także wozy dowodzenia FV105 Sultan i wozy zabezpieczenia technicznego FV 106 Samson. Pewnie trzeba to będzie uwzględnić kombinując nad wojskami państw nadbałtyckich.
FV107 Scimitar
FV103 Spartan


piątek, 5 września 2014

Projekt 3P, cz 2.

Korzystając z chwili urlopu, popracowałem nieco nad makietą do Mutantów.

Przyciąłem kawałek 3 cm styroduru w kwadrat o boku 60x60 cm.


I rozpisałem sobie wstępny układ ścieżek.

W gotowości czeka już szpachla, piasek, pasta do spękań i różne posypki.
c.d.n

czwartek, 4 września 2014

DIY Mata do grania

Prosty sposób na matę do grania w różne bitewniaki. Wyhaczasz promocję w Komforcie czy innej Castoramie na tanią wykładzinę w kolorze trawy. Ja kupiłem fragment 2x2m. Później tylko wystarczy przyciąć ją do odpowiednich rozmiarów. Tu standardowe 180x120 cm (+10 cm z każdej krótszej strony). Resztę zużyję może na coś mniejszego, np do Mutantów, albo na jakieś elementy terenu. Wykładzina jest podgumowana więc nie powinna się rozpadać. Łatwo zwinąć w rulon i przechować w kącie. A co najważniejsze taniocha.







wtorek, 5 sierpnia 2014

30 lat BattleTecha!


Bo mieliśmy uniwersum gdzie była tylko wojna, zanim to było mainstreamowe!!

czwartek, 31 lipca 2014

Projekt Modern Spearhead - Litwa, Łotwa i Estonia

Kontynuując temat przyjrzałem się armiom naszych północnych sąsiadów, czyli Litwy, Łotwy i Estonii.


poniedziałek, 28 lipca 2014

Projekt Modern Spearhead - 10 BKPanc

Jakiś czas temu PsBorsuk zainteresował mnie wargamingiem modernowym, ale na większą (mniejszą??) skalę, gdzie toczylibyśmy starcia nie pojedycznymi drużynami piechoty i paroma czołgami, a batalionami czołgów, wspieranych przez dywizjony artylerii oraz lotnictwo i całą gamę innych bajerów. Początkowo nasz wybór padł na system Cold War Commander, natomiast dodatkowo od chłopaków z Oddziału Ósmego udało nam się z PsBorsukiem nabyć egzemplarz Modern Spearheada, którego osobiście uznaję za bardziej realistyczny system do prowadzenia starć dużych oddziałów na nowoczesnym polu bitwy (i punktów nie ma :)). PsBorsuk zobowiązał mnie do przełożenia zasad na nasze, co pewnie kiedyś zrobię (i pewnie przed emeryturą), skoro już w końcu przeczytałem ten podręcznik. Recenzje obu systemów kiedyś pewnie też napiszę. Do gry oczywiście zamierzam nabyć sobie modele Oddziału Ósmego w skali 3mm (1/600). Co do samego Modern Spearheada polecam stronę http://modernspearhead.net/.


piątek, 25 lipca 2014

Akcja charytatywna - Pomóż Julce

Witajcie.

Być może część z Was już to wie, ale córka naszego forumowego kolegi Kreta, Julia cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. W związku z powyższym od narodzin potrzebuje regularnej opieki medycznej i rehabilitacji, co oczywiście wymaga znacznych funduszy.

Julcia ma 2,5 roku i jest ciekawym życia, inteligentnym i radosnym dzieckiem, ale ma problemy z mową i poruszaniem się. W tym roku wymaga dodatkowo przeprowadzenia kosztownej operacji nóżek, która odbędzie się w bardzo niedługim czasie (ok. 2 tygodni). W związku z powyższym naszym społecznym obowiązkiem jest wspomóc naszego kolegę.

Jeśli zatem czujecie się w obowiązku pomóc, zróbcie to poprzez wpłatę na rzecz Julii na konto
89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
z dopiskiem
330/M Julia Mil

Możecie to zrobić jeszcze łatwiej, ściągając sobie program ze strony fundacji: http://www.fundacja-sloneczko.pl/ (prawa strona) - wtedy wystarczy tylko wstawić numer subkonta w wypełnianym formularzu, bo KRS Fundacji jest już wybrany w tym programie.

Dodatkowo, dzięki nieocenionej pomocy Zygzaka i SSM, przygotowaliśmy jednorazową akcję w postaci możliwości zakupienia unikalnej figurki Locusta w skali N. Model został przygotowany przez SSM, a odlewy żywiczne załatwił Zygzak. Master powędruje później jako prezent dla Julii. Aby akcja zebrała jak największy odzew, zgłoszenia na Locusty robimy na forum Lords of the Battlefield (http://www.lordsofthebattlefield.com/fo ... 15&t=40344). Minimalna cena za figurkę wynosi 20$, ale figurek jest tylko 20 i otrzymają je Ci którzy zalicytują najwięcej do niedzieli 27.07.2014.

Z góry dziękujemy za każdą zaoferowaną pomoc. Jeśli macie możliwość przekażcie tą informację dalej.

środa, 16 lipca 2014

Krwawe Stepy Krymu - recenzja

Dziś będę miał przyjemność przedstawić Wam grę autorstwa mojego znajomego Sławka "Zulusa" Łukasika dotyczącą trzech bitew stoczonych podczas Wojny Krymskiej 1853-1856, wydanej przez wydawnictwo Stratagemata. Dzięki grze możemy rozegrać bitwę nad Almą, bitwę pod Bałakławą i bitwę pod Inkermanem. Maczałem w niej nieco swoje palce jako playtester i tłumacz instrukcji na obcy język, ale nie oznacza to że recenzja pisana jest na zamówienie. Bezlitosny będę jak zwykle ;).


Po zakupie gry dostajemy do rąk pancerne kartonowego pudło (fajne rozwiązanie - pudło otwiera się na bok więc jest jednoczęściowe - większa trwałość niż klasyczne). Nie wiedzieć czemu na pudełku Bałakława jest napisane bez polskich liter, mimo iż w instrukcji i scenariuszach pisane jest po polsku. Być może drukarnia dała ciała.


W pudełku znajdziemy dziesięciościenną kostkę, instrukcję do gry, trzy scenariusze wraz z dołączonymi do nich tabelami sił i początkowym rozstawieniem oddziałów, wydrukowane na grubszym papierze dwa zestawy tabel i kart pomocy graczy, sześć arkuszy ze sztancowanymi żetonami wojsk i pomocniczymi i dwie mapy - większą dwustronną dla bitwy pod Almą i Bałakławą i jedną mniejszą dla bitwy pod Inkermanem.


















Gra to klasyczna heksówka ze wszystkimi jej zaletami (dość realistyczne oddanie pola walki) i wadami (czas rozgrywki). Pod komendę dostajemy oddziały piechoty, kawalerii i artylerii, no i oczywiście dowódców. Żetony pomocnicze to głównie markery aktywacyjne, dezorganizacje i złamanie woli walki, oznaczenia jednostek wykonujących reakcje czy szturmy, czy formujące czworoboki do osłony przed kawalerią.






Jednostki nie różnią się jedynie kolorem i flagą. Każda strona stosuje różnorodne historyczne taktyki oddane głównie poprzez formacje walczących jednostek . I tak rosyjska piechota może walczyć w kolumnach, francuska  w kolumnach lub w linii a brytyjska tylko w linii. Każda strona korzysta również z harcowników w czym przodują Francuzi, w tamtym okresie wyróżniający się taktyką lekkiej piechoty (żuawi, strzelcy algierscy). Niektóre formacje służą tylko do przemarszu, inne dobre są do strzelania a jeszcze inne do walki w zwarciu. Oddane są także różnice w uzbrojeniu - odziały uzbrojone w gwintowane karabiny mają większą celność i donośność niż zwykłe odprzodowo ładowana broń. Siła oddziału reprezentowana jest przez punkty liczebności (czyli klasyczne Punkty Siły) a ich zmniejszanie oddawane jest przez skreślanie kratek na tabeli. Rozwiązanie może i nieco staroświeckie, ale w ten sposób widać stopniowe topnienie oddziałów w wyniku walki, co jest bardziej realistyczne niż bum-połowa siły-nie żyjesz. Można by stosować jakieś inne rozwiązania typu dodatkowe markery ale powodowałoby to ustawianie wież z żetonów na heksach, a także zwiększyłoby koszty gry. Nie ma co naprawiać rzeczy które dobrze działają. Tabele sił mieszczą się na 1 stronie A4 na gracza więc dużo papierologii nie ma. Poza tym liczebność oddziałów wcale nie jest najważniejsza. Ważniejszą cechą oddziału jest jego Morale (umieszczone na żetonie), którego używa się do rozstrzygania walki zarówno ogniowej i wręcz oraz do sprawdzenia reakcji oddziałów na zachodzące na polu walki sytuacje.

Każda tura gry jest podzielona na podfazy:
1. Faza Dowodzenia, w której gracze używają swojego Dowódcy Naczelnego i gońców do wydawania rozkazów do podległych mu dowódców. 
2. Faza Aktywacji, gdzie po określeniu inicjatywy, gracze losują znaczniki aktywacji (marker wskazuje która strona aktywuje się teraz) po czym wybierają dywizje lub brygady do aktywacji. Aktywowane jednostki mogą się ruszać, strzelać, walczyć wręcz, reorganizować itd. Przeciwnik może reagować poprzez ostrzał, kontrataki czy zmianę szyku na czworobok do ochrony przed kawalerią. Czyli nie jest to typowe IGO-UGO. Mimo braku inicjatywy możemy coś zdziałać na polu walki. 
3. Faza Reorganizacji - gdzie gracze reorganizują rozbite oddziały. W tym miejscu należy wskazać błąd na karcie pomocy, gdzie ta faza jest błednie opisana.


Gra opiera się o system rozkazów, które wiążą się z docelowymi heksami, czyli atakuj heks 1234, czy broń heksu 4321, albo maszeruj w kierunku 1243. Rozkazy wydawane są  przez Dowódcę Naczelnego bezpośrednio jeśli podlegli mu dowódcy dywizji i brygad znajdują się w jego zasięgu dowodzenia. Jeśli wyszli już w pole rozkazy mogą być zmienione przez gońca, których każdy dowódca ma ograniczoną ilość, lub dowódcy mogą spróbować zmienić je samodzielnie. Ale dowódca, dowódcy nierówny - każdy z nich ma wskaźnik samodzielności (wynikający z historycznego zachowania się na polu walki), czyli mądrzy taktycy będą w stanie elastycznie reagować na polu walki, a służbiści i kanapowi generałowie, będą ślepo trzymać się rozkazów, mimo że może to oznaczać katastrofę dla ich oddziałów. Schemat dowodzenia może i nie pozwala graczowi na bycie bogiem planszy i robienie co mu się żywnie podoba, co niektórym może się nie spodobać, ale dość realistycznie oddaje sposób dowodzenia XIX wiecznymi armiami. Ja wolę realizm.

Gra inaczej traktuje pojęcie strefy kontroli - bo oddział nie musi zatrzymywać się w kiedy wejdzie we wrogą strefę. Tutaj strefa jest zjawiskiem, które pozwala na odziałowi "kontrolować" teren wokół siebie poprzez reagowanie na działanie przeciwnika poprzez ostrzał lub kontratak. Zasięg strefy zależy m.in od broni w jaką wyposażony jest oddział - piechota z gwintowanymi karabinami może strzelać dalej niż ta z gładkolufowymi, artyleria ma zasięg zależny od wagomiaru dział. Ruch jednostek jest standardowy dla tego typu gier. W zależności od formacji oddział ma odpowiednią ilość Punktów Ruchu które może wykorzystać na ruch, ostrzał i ataki wręcz.


Jesli chcemy ostrzelać przeciwnika bierzemy pod uwagę następujące aspekty - Liczebność (Siłę) strzelającego, szyk strzelającego (np. linia strzela efektywniej niż kolumna), szyk celu (np. harcowników trudniej trafić) i odległość od celu. Strzelać można kosztem punktów ruchu w fazie aktywacji oddziału, i raz jako reakcja na poczynania wroga. Skuteczność ostrzału jest oparta o morale jednostki, które jest połączeniem rzeczywistego morale oddziału, wyszkolenia i innych "psychologicznych" czynników. Ogień może spowodować utratę liczebności, punkty ruchu, dezorganizację i w krytycznych przypadkach, złamanie morale zaatakowanej jednostki. Ostrzał artyleryjski działa na podobnej zasadzie -  różnice to tylko zasięg i siła ognia.

Walka wręcz opiera się również na morale jednostki, liczebności, szyku, oraz terenie i kierunku ataku (z flanki lub na tyły oddziału). Kawaleria korzysta także ze współczynnika Impetu - który jest zależy od rodzaju kawalerii . Kawaleria może zareagować kontrszarżą. Mechanizm szturmów na pierwszy rzut oka wydaje się nieco skomplikowany, ale po kilku walkach się załapie. Najpierw morale testuje Atakujący aby sprawdzić czy do ataku w ogóle dojdzie, następnie morale testuje Obrońca, by sprawdzić czy powstrzyma atak, czy ulegnie tracąc odpowiednią liczbę punktów liczebności. W zależności od strat oddział ulega dezorganizacji lub rozbiciu i musi się wycofać. Teraz znów testuje Atakujacy aby sprawdzić czy w trakcie ataku poniósł jakieś straty i czy nie został zdezorganizowany lub rozbity. Przegrany oczywiście ucieka, a atakujący może go ścigać. Zwycięska kawaleria w pościgu może zaatakować ponownie.

Autor w instrukcji umozliwia także alternatywny sposób aktywowania jednostek oraz podaje zasady do gry solo. Zasady są dostępne na stronie wydawcy do pobrania za darmo i są niejako "living rules". Od czasu udostępnienia ich na stronie, autor poprawiał już instrukcję zatem należy sprawdzić czy coś się nie pozmieniało. Ot takie to kłopoty wieku dziecięcego. O samej grze można także podyskutować na wątku forum Galicyjskiej Inicjatywy Strategicznej.

Sam konflikt może wydawać się nieco "egzotyczny" dla przeciętnego gracza w wojenne gry planszowe z okresu XIX wieku. Okres ten zdominowany jest przez wojny napoleońskie (nuuda!) czy wojnę secesyjną (jeszcze większa nuuuda!!). Nieważne że w konflikcie brali także udział Polacy, np. Romuald Traugutt, a Mickiewcz tworzył Legion Polski. Więc jeśli znudziło Was kolejne Waterloo czy Gettysburg, zachęcam do zapoznania się z tytułem. Zwaszcza że Krym znów na topie ;).

Pozdrawiam.
Brathac