Strony

wtorek, 25 sierpnia 2009

Samotna Góra, czyli polowanie na Superdreadnought

Podczas przygotowań do ofensywy na Mu Herculis, na flagowym okręcie klanu Vaz'Na, superdreadnoughcie typu Yu'Kas (w kodzie UNDIA - Kickback) - Tzh'Ak* (Mroczny Zabójca Światów) wydarzyło się kaskadowe sprzężenie zwrotne w napędzie grawitacyjnym, co spowodowało zwarcie cewek napędu FTL i poważną awarię obydwu napędów. Admirał Bra'Thak nakazał towarzyszącemu mu okrętowi osłony niszczycielowi typu To'Ki, udać się do punktu zbornego i sprowadzić transportowce z ekipami naprawczymi. W międzyczasie admirał schronił okręt wśród chmur pyłu otaczających pobliskie pole asteroid i nakazał podjęcie prowizorycznych napraw głównego napędu. Nie zdołał jednak ukryć okrętu przed patrolami ESU. Zwiadowczy Lenow wykrył potężną masę okrętu z fluktuującą sygnaturą napędu i błyskawicznie przekazał dane do dowództwa VKF na Mu Herculis. Decyzja była niełatwa. Duża część floty była już zaangażowana na linii walk, ale jednocześnie trudno było przegapić takie zrządzenie losu i możliwość pozbawienia Kra'Vaków ich najcięższej jednostki. Dowództwo zebrało wszelkie możliwe do wydzielenia rezerwy w postaci Zespołu Wydzielonego "Elbrus", pod dowództwem kontradmirała Borsuukowa, składającego się lekkich lotniskowców typu Changchun i Ciołkowski, krążownika rakietowego typu Gorszkow, dwóch niszczycieli typu Ural i dwóch łodzi szturmowych klasy Cossack. Do lotniskowców przydzielono 4 eskadry myśliwców szturmowych, 3 eskadry torpedowców, oraz eskadrę myśliwców przechwytujących, przewidując że superdreadnought będzie posiadał własną osłonę myśliwską. Kra'Vakowie mieli ten sam problem, ich siły były zbyt zajęte kontynuowaniem ofensywy by móc wydzielić poważne siły do osłony superdreadnoughta i mogli jedynie wysłac dwa tendry floty typu Sha'Ken (UNDIA - Kodo) z ekipami naprawczymi w osłonie krążownika eskortowego typu Si'Tek (UNDIA - Kermit) i niszczyciela typu To'Ki (UNDIA - Kick). Zbiegiem okoliczności obydwie floty skoczyly w nadprzestrzeń niemalże w tym samym momencie...


Tura 1-2
Samotny superdreadnought spoczywał ukryty wśród chmur pyłu, gdy z nadprzestrzeni wyskoczył, w luźnej formacji, by uniknąć uszkodzeń, zespół uderzeniowy ESU. Na lewej flance niszczyciele osłaniające Changchuna, w centrum Gorszkow i drugi lotniskowiec, zaś na prawej dwójka Cossacków. Wszystkie okręty odpaliły napędy i ruszyły w kierunku celu, po drodze wypuszczając myśliwce. W międzyczasie ekipy naprawcze na Thz'Aku podwoiły siły by choć na chwilę napęd okrętu mógł działać pełną mocą, podczas gdy dreadnought ociężale ruszył w stronę n-pla. Eskadra ciężkich myśliwców również wystartowała by ochraniać statek-matkę. Z nadprzestrzeni wyskoczył także zespół ratunkowy Kra'Vaków.

Tura 3
Myśliwce ruszyły naprzód, ale wygląda na to że wcale nie zamierzają zaatakować dreadnoughta, tylko ominąć go z lewej. SDN skrył się w chmurze pyłu, co zakłóciło działanie sensorów obu stron, i tylko ESU udało się lekko zadrapać kadłub Thz'Aka. Okręty bojowe Kra'Vaków przyśpieszyły oddalając się od transportowców.
[…]Automatyczna ładownica grawitacyjna z łatwością umieściła ponadtonowy, ostronosy penetrator z supertwardego neutronium w leżu akceleratora. Nad przyciskiem aktywacji zawisła szponiasta dłoń artylerzysty[…]


Tura 4
Myśliwce skręciły manewrując między chmurami pyłu, ale nie skierowały się na superdreadnought, lecz na zbliżającą się eskortę. Cossacki odpaliły swoje salwy rakiet, ale te rakiety które namierzyły cel zostały zniszczone przez zaporę ze scattergunów. Chmura pyłów skutecznie powstrzymała ostrzał baterii laserowych ESU, ale odpowiedź Kra'Vaków była druzgocząca. 3 z 4 ciężkich dział klasy 6 namierzyło cele uszkadzając lotniskowiec typu Ciołkowski i dezintegrując Gorszkowa, a lekkie k-guny zestrzeliły Cossacka. W międzyczasie podążający za myśliwcami jeden z niszczycieli dostał się pod ogień eskortowca i trafienie w mostek wyłączyło go z działań.
[…] Słodki Buddo!! – zajęczał komandor Chiang, pełniący obowiązki koordynatora działań floty w zespole kontradmirała Borsukowa, obserwując zagładę krążownika. Na ekranie widział jak pierwszy z pocisków przebija się przez całą długość kadłuba krążownika patrosząc go jak rybak pstrąga. Drugi pocisk trafił prosto w otwarte luki rakietowe i krążownik wprost wyparował. „Yangtzee” zniszczony, panie admirale – zameldował – 0 ocalałych. […]

Tura 5
Szturmowe myśliwce ruszyły na pozostawione osłony transportowce. Scatterguny i k-guny klasy 1 plunęły setkami małych pocisków niszcząc i rozpraszając szturmowce, ale większa cześć atakujących przedarła się przez ogień plot. i pierwszy z transportowców eksplodował. Stało się jasne, iż plan Kra'Vaków się nie powiedzie. Wymiana ognia między niszczycielami, zakończyła się remisem ze wskazaniem na Urala. Ale superdreadnought znów umieścił celnie trzy z czterech pocisków kinetycznych w Ciołkowskim pozbawiając kontradmirała Borsuukowa szans na uratowanie okrętu. Lekkie k-guny strąciły ostatniego Cossacka.

Tura 6
Myśliwce rozprawiły się, choć nie bez strat, z kolejnym transportowcem. Lekko uszkodzony Ural skręcił w pościgu za krążownikiem eskortowym, który zdążał do superdreadnoughta. Ten zwrócił się ku kolejnemu celowi, w międzyczasie rozstrzeliwując z lekkich k-gunów Ciołkowskiego. Drugi lotniskowiec był jednak poza kątem ostrzału.
[…] Kapitan Bogdanow położył maszynę ostrym skrętem na sterburtę, unikając wystrzelonej przez transportowiec igły. Pozostałe maszyny wystrzeliły ciężkie rakiety w cel, który wielokrotnie trafiony rozpadł się na kawałki. W radiu rozległo się jednak: „Nanking” zniszczony. Kapitan zaczął się zastanawiać, czy będzie miał gdzie wrócić […]

Tura 7
Ostatnia tura należała do ESU, krążownik eskortowy dostał się pod ostrzał z dział lotniskowca, i mimo osłony z chmur pyłu, został ciężko uszkodzony. Myśliwce w międzyczasie wykończyły uszkodzony niszczyciel. Kontradmirał Borsuukow wydał jednak rozkaz oderwania się od wroga. Ocalały lotniskowiec zebrał tyle myśliwców ile był w stanie, a tym pilotom, którym nie było dane posadzić swojej maszyny nakazano katapultować się w przestrzeń. Ale kiedy lotniskowiec uruchomił swoje silniki nadprzestrzenne, w głowie admirała kiełkował już nowy plan...

Wynik starcia był niejednoznaczny. ESU straciło co prawda więcej okrętów, ale i Kra’Vakom nie udało się osiągnąć celu. Klan Vaz’Na musiał odwołać cześć zaplanowanych ataków na Mu Herculis, aby przygotować większą operację remontową dla superdreadnoughta, co dało VKF więcej czasu na wzmocnienie obrony w systemie, a kontradmirałowi Borsuukowowi kolejną szansę na zniszczenie swego nemezis.

środa, 12 sierpnia 2009

VI Galicyjskie Manewry Strategiczne - Muszyna 2009

VI Galicyjskie Manewry Strategiczne odbyły się jak co roku w Muszynie, ale był to jednocześnie mój pierwszy "zamiejscowy" konwent.

W sobotę wraz z Zulusem zagraliśmy po raz kolejny w beta-test jego najnowszego dzieła to jest Bałakławę 1854. Tym razem ja objąłem dowództwo nad wojskami rosyjskimi, a Zulus nad brytyjsko-turecko-tureckimi siłami sojuszniczymi. Generał Liprandi rozkazał kolumnom północnej i centralnej uderzać frontalnie na reduty broniące portu w Bałakławie, a kolumnie południowej obejść wzgórze Canroberta aby odciąć ewentualne posiłki brytyjskie dowodzone przez sir Colina Campbella. Kolumna kawaleryjska generała Ryżowa miała osłonić prawą flankę związując walką brytyjską dywizję jazdy.

Natarcie rozwinęło się pomyślnie. Rosyjska przewaga liczebna pozwoliła na łatwe odepchnięcie i zdobycie redut. Jednakże zaskakujące wydarzenia odbyły się na obydwu flankach, i dużą rolę odegrała w niej rosyjska artyleria, zwłaszcza sławne 'jednorogi'. Kolumna południowa pułkownika Gribbe zaatakowała spieszące na pomoc redutom oddziały Royal Marines pod dowództwem Campbella. Bohaterscy marines dali drapaka, wystawiając swego dowódcę. Atak kawalerii został co prawda powstrzymany przez ostrzał z kartaczy, ale zaraz potem ogień rosyjskich armat pokrył ogniem pozycje Cambella i zabłąkany odłamek granatu pozbawił Anglików najbystrzejszego dowódcy na polu walki. Nie doszło więc do powstania sławnej 'cienkiej czerwonej linii'.

Z kolei kawaleria Ryżowa śmiało zaszarżowała na zbliżającą się brytyjską Dywizję Jazdy lorda Lucana. Ingermanlandzcy huzarzy stwierdzili co prawda że trochę im za gorąco i dali nogę, ale połączone wysiłki huzarów kijowskich i kozaków dońskich pozwoliły na wybicie dziury w brytyskiej linii i ostrzelanie kawalerzystów z dział. Szczęśliwe rzuty na kościach umożliwiły zmasakrowanie połowy Ciężkiej Brygady i większości Lekkiej. Próbujący uciekać z resztką swoich wojsk lord Cardigan dostał się jednak pod kopyta huzarów i poległ, nie zobaczywszy już więcej swojego jachtu.

Na polu walki zaczęły pojawiać się jednak oddziały francuskie: Brygada szaserów afrykańskich oraz 1 DP Canroberta. Szaserzy ruszyli by osłonić odwrót Lucana i Scarletta, a piechota nad Bałakławę. Dalej już nie graliśmy, ale wydaje mi się że połączone siły trzech kolumn wsparte jeszcze kolumną wspierającą Żabokryckiego zmasakrowałyby francuską piechotę liniową i żuawów ogniem dział. Problemem byłaby natomiast artyleria broniąca portu i kolejna brytyjska dywizja zmierzająca na pole walki.

Wnioski:
- trzeba by jednak zmienić mody za przewagę w punktach siły, bo przewaga liczebna Rosjan jest miażdżąca w pierwszych etapach
- podział na punkty siły i punkty wytrzymałości się sprawdził, Dywizja Jazdy nie ginie już tak szybko jak ostatnim razem
- siła artylerii jest czasem porażająca, nie wiem czy pomysł dodatkowych obrażeń na bliskim zasięgu (że niby od kartaczy) nie uczyni jej jeszcze bardziej morderczą, może zamiast tego dodatkowy mod do rzutu (cięzkie jednorogi mają -3, może na 1-2 heksy niech będzie -4?)
- gra i cały system ma potencjał

Drugiego dnia z Zulusem przystąpiliśmy do Burning Blue, czyli symulacji niemieckich nalotów na Wielką Brytanię podczas Bitwy o Anglię w 1940. Gra mimo konieczności poświęcenia dużej ilości czasu na przygotowanie planszy (losuje się wszystko, czas dnia, z której strony świeci słońce, pogodę nad poszczególnymi obszarami planszy itd) sprawia wiele radości. Gracz grający Luftwaffe losuje cele z dość dużej listy, cel wyznacza także rodzaj jednostek jakie będzie używał. Gracz brytyjski ma za zadanie powstrzymać nalot, nie przekraczając przy tym określonej ilości możliwych do wysłania w powietrze dywizjonów (o czym ja zapomniałem i dlatego przegrałem na punkty). Zulus wysłał prócz podstawowej formacji złożonej z bombowców Heinkel 111 w osłonie Messerschittów Bf 110, fałszywe echo radarowe, co spowodowało lekką panikę w centrum dowodzenia i poderwanie zbyt dużej ilości myśliwców. Jako pierwsze dostrzegły wroga Hurricany ze 43 Dywizjonu związując walką myśliwce osłony. Me-110 udało się jednak przegonić dywizjon, który po stracie 3 myśliwców i wystrzelaniu amunicji zawrócił na lotnisko. Fałszywą formację dogonił 145 Dywizjon, który zaraz później dostrzegł prawdziwy cel i mimo straty kolejnego Hurricana przegonił Me-110 pozbawiając bombowce osłony. Heinkle zdążyły jednak zrzucić bomby na Portsmouth, ale bomby zrzucone ze zbyt dużej wysokości nie wyrządzić wielu zniszczeń. 609 Sqn na Spitfirach i 601 Sqn na Hurricanach dopadły umykające bombowce i zestrzeliły 8 z nich. Kolejne 6 Heinkli rozbiło się przy lądowaniu (zabrakło paliwa). Przegrałem jednak na punkty przez tą niedoczytaną zasadę ekonomii sił.

Wrażenia:
- Tak jak przy Downtown, gry Lee Brimmicombe-Wooda zawierają masę szczegółów, lecz gra jest szybka i emocjonująca.
- Świetny system namierzania formacji ("Tally Ho") poprzez użycie kart
- Ograniczenie latania do woli po planszy. Bombowce niemieckie muszą poruszać się po z góry ustalonym kursie, a dywizjony brytyjskie muszą poruszać się w zasięgu dowodzenia, organiczanego przez zasięg radia
- Na minus, troszkę za dużo naćkanych tabelek, można by inaczej je rozplanować. Te od pre-raidu na jednej stronie, a te od walki na drugiej, wydaje się być mocno pomieszane
- Trzeba też doczytać kwestie formowania się nalotów, czy robi się to przed grą, czy w trakcie po opcje są obie i zależy od nich kilka innych rzeczy np. wczesne ostrzeganie Brytyjczyków.


Ogólnie, świetna zabawa i bardzo udany wypad.